Sporego zamieszania narobił paralotniarz, który w niedzielę latał w strefie lądowania samolotów pasażerskich na lotnisku Pyrzowice.
Paralotniarza spostrzegli pracownicy wieży kontroli lotów, którzy wezwali policję-przepisy określają, że nikomu w powietrzu nie wolno zbliżać się do pasa startowego bardziej niż na 6 kilometrów.
Policja interweniowała, używając do akcji radiowozów , jednak ten sposób nie pomógł . Udało się to prywatnemu helikopterowi.
"Zgubiliśmy się, ale jak znajdziemy drogę, to za 20 minut wylądujemy" - tak zażartował kapitan samolotu A320 włoskich linii Air One.
Jednak nikomu nie było do śmiechu i na pokładzie samolotu wybuchła panika. Nikogo nie uspokoiły tłumaczenia stewardesy, że pilot tylko żartował.
Na szczęście samolot wylądował bezpiecznie i nikomu nic się nie stało.