30 godzin i 30 minut – tyle dokładnie trwała podróż nauczyciela Andrew Parsona z Angers (Francja) do Manchesteru. Brytyjczyk zmuszony był podróżować taksówką, dwoma autobusami i dwoma samolotami. Zwiedził 5 lotnisk.
Na dzień przed odlotem irlandzkie linie AerArann zadzwoniły do Parsona. – Pański samolot odleci z Nantes, nie z Angers – usłyszał w słuchawce. Oznaczało to dla niego dodatkowe półtorej godziny jazdy samochodem. Maszyna wystartowała. Odleciała jednak nie do Manchesteru, jak planował, ale do Cork – i to z pięciogodzinnym opóźnieniem.
Nauczyciel zmuszony był spędzić noc w hotelu. Rano również nie odleciał. Awaria samolotu zmusiła go do podróży z Cork do Dublina. Stamtąd już bez opóźnień wylądował w Manchesterze – łącznie po 30 godzinach i 30 minutach w podróży.
Nie wiadomo, czy linie zaproponowały Parsonowi rekompensatę.
Na pokładach samolotów przewoźnika Ryanair już wkrótce będziemy mogli rozmawiać przez komórki.
Ryanair zamontuje w swoich maszynach specjalne przekaźniki, które będą ściągały sygnał z satelity.
Do marca 2009 roku Ryanair planuje umieszczenie urządzeń przesyłowych w 50 swoich maszynach.