Deszcz i sztorm wciąż nękają rosyjskie wybrzeże Morza Czarnego, gdzie dokładnie 2 tygodnie temu spadła armeński samolot pasażerski Airbus A320 ze 113 osobami na pokładzie.
Niesprzyjająca pogoda uniemożliwia sprawne poszukiwanie czarnych skrzynek, które mogłyby ostatecznie ustalić przyczynę katastrofy lotniczej w pobliżu kurortu Soczi.
Nad południem Rosji i górami Kaukazu od miesiąca stacjonują deszczowe chmury, które non stop doprowadzają do wciąż nowych powodzi. Nic nie wskazuje na to aby pogoda miała się niebawem odmienić, co oznacza, że sztorm wciąż będzie ograniczać poszukiwania.
Jak wynika z dotychczasowego śledztwa rosyjskich i armeńskich służb to właśnie pogoda panująca podczas lądowania samolotu była główną przyczyną katastrofy.
W nocy z 3/4.05 nad Soczi przechodziły wielogodzinne opady deszczu o charakterze ciągłym, silnie ograniczające widoczność. Sprawcą fatalnej pogody był płytki niż, który znalazł się w tym regionie Morza Czarnego. W jego centrum ciśnienie było bardzo wysokie jak na niż, gdyż wynosiło 1020 hPa.
Jak mówią świadkowie zdarzenia pilot do lądowania na lotnisku w Adlerze pod Soczi podchodził dwukrotnie z powodu niepogody.
Wg spółki SITA lotniska i linie lotnicze zgubiły w 2007 roku ponad 42 mln. bagaży - to o 25 % więcej niż w 2006 roku.
W ubiegłym roku odprawiono 2,25 mld sztuk bagaży.
2 % – czyli ok. 42 mln – nie trafiło do rąk pasażerów. Większość przesłano jednak właścicielom w ciągu 48 h, z wyjątkiem 1,3 mln walizek, plecaków i paczek. Te zginęły bezpowrotnie, a straty doświadczył statystyczni