Stresujące lądowanie
Pasażerów wracających samolotem z Londynu do Łodzi witały syreny lotniskowej straży pożarnej. Zanim podróżni opuścili samolot strażacy sprawdzali go w poszukiwaniu potencjalnej usterki.
Samolot Ryanaira z Londynu wylądował na Lublinku o godz. 9.34. Zamiast jednak podjechać pod terminal zatrzymał się na końcu pasa startowego.
- Trochę się zdziwiłem, czemu nie zawraca, ale po chwili w porcie zaczął się ruch. Nie minęła nawet minuta, jak do samolotu wyjechała na sygnale lotniskowa straż pożarna. Wyglądało to poważnie, bo wszystkie wozy jechały na pełnym gazie i po chwili okrążyły samolot - mówi Andrzej Amerski, świadek zdarzenia.
Podczas gdy oczekujący zastanawiali się, czy są świadkami poważnej awarii, samolot w asyście straży pożarnej podjechał pod terminal.
- Byłem pewien, że to jakieś ćwiczenia sprawdzające szybkość reakcji straży pożarnej. Ale chyba piloci rzeczywiście mieli jakieś wątpliwości i woleli nie ryzykować - mówi Piotr Parzonko, który stał przy płocie lotniska.
Władzę lotniska potwierdzają, że nie były to ćwiczenia, a o pomoc poprosił kapitan samolotu. Co spowodowało niepokój na pokładzie?
- Pilot powiadomił wieżę, a kontrolerzy ruchu natychmiast zaalarmowali straż. W akcji uczestniczyło bezpośrednio sześciu strażaków. Po wejściu na pokład dowiedzieli się od stewardesy o zadymieniu i niepokojącym zapachu. Ratownicy nie wykryli jednak żadnego niebezpieczeństwa, nie zauważyli też żadnego zadymienia. Po sprawdzeniu wszystkich urządzeń samolot podjechał pod terminal w asyście wozów straży. Dwaj strażacy na wszelki wypadek pozostawali w samolocie ze sprzętem gaśniczym. Ponieważ jednak żadnego zagrożenia nie stwierdzono samolot odleciał wkrótce do Londynu - mówi Miłosz Wika, rzecznik lotniska.
W ubiegłym tygodniu pasażerowie Ryanaira musieli spędzić w terminalu kilka godzin, bo samolot również miał mieć awarię. I chociaż ostatecznie okazało się, że żadnej usterki nie było, to pojawiła się wątpliwość, czy samoloty przylatujące do Łodzi na pewno są w dobrym stanie. - Ryanair posiada najnowocześniejszą i najnowsza flotę boeingów 737 serii 800. Średnia wieku naszych samolotów to zaledwie dwa lata, a najstarsze maszyny nie maja więcej niż sześć lat. W porównaniu do innych linii lotniczych, które operują maszynami 20- a nawet 30-letnimi, nasze maszyny są zupełnie nowe. W dodatku serwisujemy je z zachowaniem wszystkich międzynarodowych standardów. Oznacza to także pełną gwarancję bezpieczeństwa dla pasażerów. To kapitan maszyny jednoosobowo podejmuje decyzje dotyczącą bezpieczeństwa ponad setki pasażerów i każdą swoja wątpliwość musi rozwiać przy pomocy dostępnych środków. Nie zawsze jednak wątpliwości pilota muszą mieć cokolwiek wspólnego z usterką - mówi Tomasz Kułakowski z Ryanair.
Od rozbudowy lotniska to pierwszy przypadek, gdy lotniskowa straż pożarna musiała podjąć interwencję na pasie startowym.
Źródło: Gazeta Wyborcza
powrót |