Opłata pasażerska - kto poniesie koszty?
Linie lotnicze i podróżni chcą obniżki opłat lotniskowych, zwłaszcza w Warszawie. Port ten jest najdroższy w grupie lotnisk obsługujących od 5 mln do 10 mln pasażerów. Na szybką zmianę cen nie ma co jednak liczyć. Aby usługi przewoźników lotniczych cieszyły się jeszcze większą popularnością niż obecnie, muszą oni dążyć do obniżki wszystkich ponoszonych przez pasażera opłat bezpośrednio związanych z realizowanym rejsem.
O ile jednak cena biletu pozostaje w gestii przewoźnika, o tyle opłaty lotniskowe w zasadzie określają władze lotniska. Zupełnie naturalną sprawą jest, że to ci pierwsi chcieliby, aby opłaty były jak najniższe, podczas gdy porty już niekoniecznie. Najlepiej obrazuje to przykład stołecznego lotniska, które w ocenie niektórych przewoźników jest zbyt drogie.
- Opłaty na warszawskim Okęciu, są często nominalnie wyższe niż te pobierane przez inne, nawet główne, lotniska w Europie Zachodniej. Co ważniejsze, patrząc na stosunek kosztów, znacznie odbiegają od tych z Europy Zachodniej - uważa Eryk Kłopotowski, specjalista ds. public relations SkyEurope.
Potwierdzają to też biura podróży w porcie Warszawa-Okęcie, zajmujące się sprzedażą biletów lotniczych. – Opłaty są zdecydowanie za wysokie, ale nie mamy na nie żadnego wpływu - uważa Jadwiga Grochowska, prezes Zrzeszenia Agentów IATA w Polsce.
Konkretne raporty na temat opłat pobieranych przez zarządy portów lotniczych i ich poziom w stosunku do innych lotnisk podaje przedstawiciel międzynarodowego zrzeszenia przewoźników powietrznych. - Według opracowania niezależnej firmy Transport Research Laboratory (TRL) Warszawa plasuje się na 22 miejscu wśród najdroższych portów lotniczych, zaś w grupie portów obsługujących pomiędzy 5 i 10 mln pasażerów rocznie jest portem najdroższym - zauważa Krzysztof Rudnicki, dyrektor oddziału IATA w Polsce.
Spór wywołała zwłaszcza zmiana w cenniku dokonana 1 września 2005 r. Jej częścią składową jest opłata pasażerska, obejmująca udostępnianie dworca lotniczego oraz standardowe usługi służb lotniskowych. Przed wprowadzeniem nowych stawek wynosiła 16 dolarów. Oznaczało to, że w krajowej walucie jej wartość wahała się od 61 zł (kwiecień 2003 r.) do 49 zł (w dniu 18.02.2005 r.). - Obecnie, zgodnie z przepisami prawa krajowego i unijnego, opłata pasażerska ma stałą wartość, obliczoną na podstawie rzeczywistych kosztów, wyrażoną w walucie polskiej i wynosi dla warszawskich terminali odpowiednio: Terminal 1 - 60 zł, Terminal Etiuda - 30 zł, Terminal Krajowy - 24 zł - informuje Edyta Mikołajczyk, rzecznik prasowy Przedsiębiorstwa Państwowego „Porty Lotnicze”. Jej zdaniem porównywanie nominalnych wartości tych opłat z innymi europejskimi portami jest jednak niewłaściwe, a nawet może prowadzić do mylnych wniosków. - Zarzucano nam, że ta opłata jest znacznie wyższa w Warszawie niż w innych europejskich portach. Nikt jednak nie brał po uwagę faktu, że tam,gdzie opłata określana mianem „pasażerskiej” ma niższą wysokość, pasażer zobowiązany jest do uiszczania dodatkowych kosztów, takich jak „passenger tax”, „war & terrorism risk surcharge” czy „security charge” - mówi Edyta Mikołajczyk. Doda jednocześnie, że tego typu dopłaty pobierane są m.in. w Wiedniu, Amsterdamie, Berlinie, Budapeszcie, Londynie oraz Monachium. Nie są one jednak wliczane w cenę biletu, ale pobierane na rzecz lotnisk, podobnie jak opłata pasażerska.
Niezależnie od oceny rzeczywistych kosztów ponoszonych dziś przez stołeczne lotnisko, trzeba jednak dążyć do ich obniżenia. - Polska jest krajem, który jest w stanie wygenerować dużo niższe koszty niż np. Włochy, dzięki czemu niższe powinny być również ceny. Tak się jednak nie dzieje i opłaty na Okęciu wyższe są niż te pobierane np. w Rzymie – twierdzi Eryk Kłopotowski.
Obecny poziom opłat nie znajduje też uzasadnienia wśród pasażerów korzystających z warszawskiego Terminalu Etiuda. Podróżujący skarżą się na panujący tam tłok, chaos, długie kolejki do odpraw oraz brak miejsc siedzących. W efekcie uważają ponoszone na rzecz lotniska płatności za zbyt wysokie. Skarga na cennik niewiele jednak da. - Zgodnie z polskimi regulacjami - prezes ULC nie ingeruje w wysokość opłat lotniskowych oraz stosowanych zniżek, a jedynie sprawdza ich zgodność z przepisami obowiązującego prawa, a w szczególności z zapewnieniem zasady niedyskryminacji i oparcia opłat na kosztach świadczonych usług - objaśnia Katarzyna Krasnodębska, rzecznik prasowy Urzędu Lotnictwa Cywilnego.
Jak z tego wynika, pasażerowie muszą pogodzić się z myślą, że tak naprawdę to jedynie władze portu ustalają cenę za oferowane usługi. Naturalny monopol związany z lokalizacją to zadanie im tylko ułatwia. - Problem wysokich opłat lotniskowych jest o tyle uciążliwy, że linie lotnicze nie mają w Warszawie żadnej alternatywy w zakresie wyboru lotniska - zauważa Jadwiga Grochowska. Poziom opłat pasażerskich zupełnie inaczej wygląda na lotniskach regionalnych. Tak przynajmniej twierdzą tani przewoźnicy. Iza Bogus, rzecznik prasowy Centralwings: Międzynarodowe lotniska zlokalizowane w centrach dużych miast mogą pobierać wyższe opłaty, bo i tak nie zabraknie chętnych do korzystania z ich usług. Sytuacja wygląda inaczej w małych portach regionalnych, które często muszą zabiegać o uruchomienie nowych tras.
Lotniska regionalne swoim poziomem cen nic odbiegają jednak od portów zagranicznych. - Sytuacja z opłatami lotniskowymi w Polsce różni się w zależności od lotniska. Generalnie, polskie lotniska regionalne mają bardzo podobne ceny jak podobnej wielkości lotniska w Europie - mówi Natasa Kazmer, dyrektor ds. komunikacji i public affairs Wizz Air.
Opłata pasażerska pobierana przez warszawskie lotnisko jest zdecydowanie za wysoka nie tylko w stosunku do innych portów obsługujących ruch pasażerski, ale przede wszystkim w odniesieniu do oferowanej jakości. Wyliczenia firmy Transport Research Laboratory oraz poziom obsługi w Terminalu Etiuda powinny w zupełności wystarczyć do wszczęcia szerszej debaty nad tym problemem. Tymczasem poza nielicznymi przypadkami jawnego oporu (głównie ze strony pasażerów) trudno dopatrzyć się większego zainteresowania zaistniałą sytuacją. Co więcej, niektórzy przedstawiciele tanich linii lotniczych unikają odpowiedzi na pytania dotyczące oceny poziomu opłat pasażerskich lub bagatelizują problem.
O tym, że nie wiele się dzieje w zakresie opłat najlepiej pokazuje wypowiedź rzecznika prasowego Portów Lotniczych, którego zdaniem od momentu zatwierdzenia przez ULC nowych stawek do przedsiębiorstwa nie wpłynęły żadne krytyczne opinie co do ich wysokości. W takiej sytuacji trudno oczekiwać jakichkolwiek zmian. Porty lotnicze nie będą przecież z własnej woli rezygnować z części przychodów, które obecnie uzyskują.
źródło - Wiadomości Turystyczne
powrót |