Lublinek rośnie w siłę
Z Łodzi można teraz latać liniami Ryanair do Nottingham w środkowej Anglii. Ale to nie ostatni powód do chwały naszego łódzkiego lotniska. Pierwszy samolot z Nottingham wylądował tuż przed „Londynem”. To naprawdę niesamowity widok - dwa wielkie samoloty, czekające na łódzkich pasażerów.
Swojego zadowolenia nie krył przedstawiciel Ryanaira, Tomasz Kułakowski. - Nowe połączenia już wkrótce - zapewniał. Po Londynie i Nottingham od marca będzie można latać do Dublina w Irlandii. Swoje samoloty od 27 marca wysyłać tam będzie polski tani przewoźnik Centralwings, a od 4 kwietnia także Ryanair. - Przygotowywaliśmy się bardzo długo na przyjęcie dwóch kompletów pasażerów - mówi prezes Leszek Krawczyk, prezes łódzkiego lotniska. Jednak pierwszego dnia nie ustrzeżono się pewnych drobnych błędów, np. blokowania się taśmociągu bagażowego, który działa na lotnisku od dwóch tygodni.
Największym problemem jest wielkość hali przylotów. 350 osób w małym pomieszczeniu czeka na odprawę w dość kiepskich warunkach. - Już przystąpiliśmy do projektowania rozbudowy terminalu. Myślę, że do kwietnia będzie gotowy - zaznacza L. Krawczyk. My ze swojej strony dodamy, że fatalnie rozwiązany jest problem parkingów. Znaczy to, że ich po prostu nie ma, a zmotoryzowani zmuszeni są do parkowania na polach w okolicy lotniska.
Żeby odprawić więcej pasażerów, konieczne było zorganizowanie dodatkowego punktu odpraw paszportowych. Łódzka Straż Graniczna wzmocniła się o cztery dodatkowe etaty, a ludzi do pracy ściągnięto z granicy zachodniej. Do tego doszła konieczność zdublowania sprzętu. Mowa tu np. o schodach, wózkach bagażowych.
Żeby wzmocnić infrastrukturę, lotnisko może liczyć na 25 milionów złotych z budżetu centralnego. Z tymi pieniędzmi była zresztą cała kołomyja: dano, zabrano, obiecano, a w końcu przyznano. Niemniej środki są i na Lublinku dobrze wiedzą, na co je przeznaczyć. - Przede wszystkim musimy wydłużyć i poszerzyć drogę startową oraz zainstalować system świetlny pierwszej kategorii - wylicza prezes Krawczyk. Według planów, pas startowy ma mieć 2500 m długości, zamiast obecnych 2100 m. Z kolei ze środków własnych Lublinka sfinansowana zostanie strażnica straży pożarnej i rezerwowe zasilanie lotniska. Lublinek na razie „jedzie” na długach. Jak obliczono, gdyby odprawiono 700 tys. pasażerów rocznie, lotnisko wyszłoby na zero. Żeby osiągnąć taki stan dziennie musiałoby odlatywać 10 samolotów. - Jest szansa, że uda nam się to osiągnąć w ciągu dwóch-trzech lat - przewiduje Leszek Krawczyk.
Prezes Lublinka może mieć rację. Według danych Urzędu Lotnictwa Cywilnego, łódzkie lotnisko odnotowało w zeszłym roku największą dynamikę wzrostu liczby pasażerów wśród portów regionalnych (190 procent). W tym roku Lotnisko Lublinek planuje obsłużyć 150 tysięcy osób. Obok połączeń do Wielkiej Brytanii, Irlandii i Warszawy już wkrótce mogą pojawić się nowe loty i przewoźnicy. - Prowadzone są rozmowy z przewoźnikami o uruchomieniu stałych połączeń z Niemcami, Austrią, Włochami, Ukrainą. Zainteresowane lotami czarterowymi w okresie wakacji do Tunezji i Egiptu są biura turystyczne - zaznacza Miłosz Wyka, rzecznik prasowy łódzkiego lotniska. Obok przyjemnych informacji, jedna niezbyt fajna. Ryanair odwołuje niektóre loty w marcu. Dotyczy to połączeń 3,8,11,14,16,18, 21, 28 i 30 marca. Przyczyna to strajk pracowników Boeinga w październiku 2005 roku. Przewoźnik twierdzi, że z powodu strajku nie otrzymał na czas zamówionych samolotów i musi teraz zawiesić część lotów.
źródło - Echo Miasta Łódź
powrót |