Rzeszów: Awaria samolotu i alarm bombowy
Z powodu awarii samolotu pasażerowie lecący do Londynu zostali na lotnisku w Jasionce.
Pasażerowie czekali kilkanaście godzin, czy samolot wystartuje. Z powodu awarii samolotu pasażerowie, którzy mieli wczoraj o godz. 11.30 odlecieć z Jasionki do Londynu, zostali na lotnisku. To pierwsza usterka maszyny linii Ryanaira, od kiedy pojawił się na Podkarpaciu. W ciasnym terminalu przez kilka godzin gnieździło się ok. 180 pasażerów.
Nikt się nami nie chciał zająć, dopiero ok. godz. 14, kiedy przyjechała telewizja, pozwolono nam przejść do holu - mówił nam wczoraj wieczorem Tomasz Komenda z Przemyśla. - Jesteśmy wściekli. Czekamy tu od 8 rano. Nikt się nami nie interesuje. Nie dostaliśmy nawet kubka herbaty czy kawy, a złotówki zostawiliśmy w domach. Pan Tomasz miał prosto z Londynu lecieć do Irlandii. Wcześniej kupił bilety. Okazało się, że przepadły. Jestem w plecy ponad 300 zł. Poza tym czeka na mnie pracodawca - niecierpliwił się mężczyzna. - Na dodatek wcale nie jestem pewien, czy w ogóle maszyna wystartuje.
Michał Ombach, dyżurny portu lotniczego w Jasionce, zapewniał nas, że start samolotu uniemożliwiła drobna usterka. - Ma ją naprawić mechanik, który przyleci do nas ok. godz. 21.30 z Frankfurtu - mówi. - Samolot powinien odlecieć do Anglii po godz. 22.
Część pasażerów, która nie uwierzyła w te zapewnienia, zdecydowała się polecieć do Londynu z Krakowa, część przełożyła lot na inny termin, inni w ogóle zrezygnowali z wyjazdu.
Potem był jeszcze alarm bombowy
Pasażerowie przeżyli wieczorem dodatkowy stres. W pewnym momencie wszystkim kazano wyjść przed budynek. Do środka wkroczyła grupa antyterrorystów. Wezwano ich, aby sprawdzili, czy wewnątrz nie ma bomby, bo ktoś zostawił reklamówkę. Wszyscy pasażerowie musieli zabrać z sobą walizy i przenieść się do budynku 200 metrów dalej. Bomby, na szczęście, nie było. Zmęczeni i źli pasażerowie, którzy nie wiedzieli, czy śmiać się czy płakać, po wielogodzinnym oczekiwaniu na wylot musieli opuścić ciepłe pomieszczenie lotniska z powodu alarmu bombowego.
Źródło - Nowiny
powrót |