Przewoźnik chce częściej startować z portów regionalnych. Dzięki temu mniej będzie wchodził w paradę spółce matce.
Tania linia lotnicza należąca do LOT zwiększy nacisk na loty z portów regionalnych. To zgodne z wcześniejszymi deklaracjami Tomasza Kopoczyńskiego, pełniącego obowiązki prezesa LOT, który chce osłabić konkurencję ze spółką córką. - Poza Warszawą obecność LOT jest mniejsza i to dla nas bezpieczne rozwiązanie - mówi Piotr Kociołek, prezes Centralwings. Porty regionalne doczekają się więc tego lata m.in. szerszej siatki połączeń czarterowych, czyli takich, na których rezerwowana jest pula miejsc do indywidualnej sprzedaży.
Spółka musi konkurować m.in. z Fischer Air Polska, który zmienił właściciela, oraz z przewoźnikami zagranicznymi latającymi na trasach np. do Tunezji czy Grecji. - Konkurencja w tym segmencie jest jednak o wiele mniejsza niż w lotach rejsowych - ocenia prezes Centralwings. Spółka uważa, że łączenie czarteru z lotami rejsowymi sprawdza się. - Pozwala na lepsze wykorzystanie miejsc i zapewnia stabilne przepływy gotówki - mówi Piotr Kociołek.
Przewoźnik chce przekonać do siebie 1,5 mln pasażerów. Zastanawia się nad wprowadzeniem rzadkiego w tanich liniach programu lojalnościowego. Pomysł taki wciela w życie m.in. niemiecki partner spółki - Germanwings. Zapowiadany od dawna szósty samolot powinien dołączyć do floty w najbliższych dniach. Spółka podtrzymuje zapowiedzi zwiększenia floty do 10 samolotów w sezonie letnim.
Od przyszłego roku niektóre linie lotnicze mają pozwolić na korzystanie z telefonów komórkowych na pokładzie samolotów.
Aby umożliwić rozmawianie na wysokości 10 tys. m, niezbędne będzie jednak zamontowanie urządzeń pozwalających łączyć się z ziemią przez satelitę (zwykły sygnał GSM dociera na wysokość 3 tys. m). Dodatkowe nadajniki ograniczą też moc pracy komórek, co zminimalizuje ryzyko zakłó