Podniebni przewoźnicy na czarnej liście
Jak informuje Rzeczpospolita, od 16 stycznia wchodzi w życie rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie ustanowienia rejestru linii lotniczych objętych zakazem lotów na obszarze Unii
Unijny wykaz linii, które nie będą mogły dokonywać przewozów lotniczych na terenie Wspólnoty, ma powstać w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.
Do 16 lutego każde państwo Unii powinno dostarczyć Komisji Europejskiej wykazy linii lotniczych objętych zakazem lotów nad swoim terytorium. Na podstawie tych danych w ciągu miesiąca Komisja stworzy wykaz linii, które nie będą mogły latać w całej Unii Europejskiej.
Każdy przypadek linii objętej zakazem w jednym z państw członkowskich ma być rozpatrywany indywidualnie. Jeżeli więc jakaś linia nie może latać do jednego z państw Unii, to nie oznacza jeszcze, że znajdzie się ona w wykazie obowiązującym w całej Wspólnocie.
Kara za zły nadzór
Linia może się znaleźć na czarnej liście, jeżeli istnieją potwierdzone dowody jej niedociągnięć technicznych w zakresie bezpieczeństwa. Do takich potwierdzonych dowodów rozporządzenie zalicza między innymi sprawozdania wykazujące niedociągnięcia przewoźników i przypadki naruszania dyrektywy 2004/36/WE o bezpieczeństwie statków powietrznych państwa trzeciego korzystających z portów lotniczych Wspólnoty.
Zakaz może być nałożony również na linię, która jest nim objęta w kraju nienależącym do Unii lub gdy istnieją potwierdzone informacje o wypadkach i poważnych incydentach przewoźnika. Zakazy lotów mogą być również nakładane na linie z państw nieunijnych, jeżeli instytucja nadzorująca je nie potrafi należycie wdrożyć i egzekwować norm bezpieczeństwa.
Rozporządzenie nie ogranicza poszczególnych państw Unii, które nadal mają prawo do wprowadzania własnych zakazów, jeżeli uznają, że przewoźnik nie zapewnia należytego bezpieczeństwa. Obowiązkiem państw jest natomiast przesłanie informacji do Komisji z wnioskiem o aktualizację wykazu wspólnotowego.
Unijny dokument nakłada ponadto dodatkowe zobowiązania na firmy dystrybuujące bilety i organizatorów przewozów, w tym firmy turystyczne. Od 16 lipca tego roku będą oni musieli informować klientów o tym, z jaką linią mają lecieć. Pasażerowie muszą być też niezwłocznie informowani o wszelkich zmianach przewoźników. W Polsce taki wymóg obowiązuje już od 2003 roku.
Seria katastrof
Dyskusje na temat potrzeby utworzenia paneuropejskiej czarnej listy linii lotniczych zaczęły się po katastrofie samolotu egipskich linii Flash Airlines w styczniu2004. W wypadku zginęło 148 osób, w większości francuskich turystów wracających z wakacji w egipskim kurorcie Szarm el-Szejk. W momencie katastrofy egipska linia była już objęta zakazem w Szwajcarii i niektórzy eksperci twierdzili, że mogłoby do niej nie dojść, gdyby istniał system wymiany informacji o niebezpiecznych liniach.
W ubiegłym roku doszło do serii katastrof, po których zaczęto coraz głośniej mówić o potrzebie opublikowania wykazu niebezpiecznych linii. W jednym z takich wypadków, w sierpniu 2005 roku, samolot cypryjskich linii Helios Airways rozbił się przed lądowaniem w Atenach. Zginęło 121 osób. Niedługo po niej czarne listy opublikowały Belgia i Francja.
IATA proponuje audyt
Nie wszyscy jednak uważają, że publikowanie list jest najlepszym sposobem na poprawę bezpieczeństwa lotnictwa cywilnego. Giovanni Bisignani, prezes Stowarzyszenia Międzynarodowych Przewoźników Lotniczych IATA, uważa, że lepiej byłoby, gdyby na każdą linię lotniczą nałożyć obowiązek poddania się szczegółowemu audytowi bezpieczeństwa. IATA sama podjęła taką inicjatywę i wprowadziła własną procedurę audytową IOSA. IATA postanowiła, że wszyscy jej członkowie (jest ich 265) muszą się poddać audytowi najpóźniej do końca 2007 roku. Od początku tego roku audyt będzie musiał być przeprowadzony we wszystkich liniach starających się o członkostwo w stowarzyszeniu. Krzysztof Kapis, prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego, uważa, że opublikowanie listy wpłynie pozytywnie na bezpieczeństwo pasażerów.
- Rynek unijny na pewno zostanie zabezpieczony przed przewoźnikami, którzy nie spełniają wymogów bezpieczeństwa - powiedział Krzysztof Kapis.
źródło: Rzeczpospolita
powrót |