Czy leci z nami (pijany) pilot
Jak pisze Życie Warszawy, Jerzy S. miał pilotować samolot z kilkudziesięcioma pasażerami. Lot odwołano, bo pilot był nietrzeźwy. Śledztwa nie będzie, bo prokuratura uznała to za wykroczenie.
Feralny lot miał się odbyć w 6 października 2005 roku. Start zaplanowano na siódmą rano. Na poznańskim lotnisku Ławica pojawiła się grupa 36 pasażerów, którzy zamierzali polecieć do Monachium. Za sterami samolotu tego dnia miał usiąść Jerzy S. O tym, że tego ranka będzie leciał, pilot wiedział z wyprzedzeniem. Mało tego – dzień wcześniej specjalnie przyjechał do Poznania, a w hotelu miał zarezerwowany nocleg.
Samolot był już gotowy do lotu, gdy funkcjonariusze straży granicznej od Jerzego S. wyczuli woń alkoholu. Zbadali go alkomatem, który wykazał 0,4 promila alkoholu. – Lot został odwołany, a pasażerom natychmiast zapewniliśmy inny. Wszyscy kojarzą tę sprawę z naszym portem, a my nie mieliśmy na to żadnego wpływu – mówi Krzysztof Pawłowski, prezes zarządu Portu Lotniczego Ławica.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Jerzy S. całą noc przebalował. – Sprawdzono całą załogę obsługującą ten rejs. Poza pilotem reszta była trzeźwa – zapewnia podinsp. Andrzej Jędraszyk, komendant komisariatu lotniczego. Pijanemu kierowcy odbiera się prawo jazdy, a ostatnio – m.in. w Poznaniu – nawet samochody. Pilotowi, który chciał latać z ludźmi po kielichu, prawa jazdy na samolot, czyli licencji pilota, nie zabrano.
– Nie możemy jej odebrać do czasu wydania wyroku sądowego. Bez wątpienia jednak pilot, który po spożyciu alkoholu siada za sterami samolotu i naraża pasażerów na niebezpieczeństwo, nie tylko zasługuje na potępienie, ale popełnia przestępstwo – mówi Adam Borkowski, rzecznik Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Z tym zdaniem rzecznika ULC nie zgadza się tak zwykle surowa dla pijanych kierowców poznańska prokuratura. Okazuje się, że Jerzy S. nie odpowie przed sądem za przestępstwo, a jedynie za wykroczenie.
– Badaliśmy tę sprawę i odmówiliśmy wszczęcia śledztwa. Nie stwierdziliśmy, aby doszło do zagrożenia spowodowania katastrofy lotniczej, a tylko takie przestępstwo w tym przypadku mogłoby wchodzić w grę – wyjaśnia Barbara Wacławek z Prokuratury Rejonowej Poznań Jeżyce.źródło - Życie Warszawy
powrót |