Polska na topie
W ciągu najbliższych czterech lat Polska będzie najszybciej rozwijającym się rynkiem lotniczym na świecie - przewiduje Stowarzyszenie Międzynarodowych Przewoźników IATA
W tym roku polskie porty lotnicze mogą obsłużyć około 11,5 mln pasażerów, o ponad jedną czwartą więcej niż w ubiegłym roku. Po trzech kwartałach tego roku liczba pasażerów latających do i z Polski była o blisko jedną trzecią wyższa niż rok temu. IATA zakłada, że w latach 2005 - 2009 lotnicze przewozy pasażerskie w Polsce będą wzrastały średnio o 11,2 proc. rocznie. To najszybsze prognozowane tempo rozwoju na świecie spośród krajów, które obsługują więcej niż 2 mln pasażerów rocznie. Nawet rynek chiński ma się rozwijać wolniej od polskiego. Ruch rośnie bardzo szybko również w Czechach, które pod względem tempa rozwoju znalazły się na trzecim miejscu na świecie.
W ostatnich latach przewozy lotnicze z Polski rozwijają się tak dynamicznie głównie dzięki tanim liniom. Jeszcze dwa lata temu do Londynu można było polecieć samolotem jedynie z Warszawy i Krakowa. Dziś jedynym polskim lotniskiem, obsługującym regularny ruch pasażerski, które nie ma bezpośredniego połączenia z Londynem, jest Zielona Góra. Z polskich portów można polecieć bezpośrednio do 8 miast w Wielkiej Brytanii. Te trasy obsługuje łącznie aż 7 przewoźników.
Zainteresowanie tanimi liniami w Polsce przerosło oczekiwania wszystkich, nawet irlandzkiego Ryanairu, największej taniej linii w Europie. Jeszcze w ubiegłym roku Michael O'Leary, prezes Ryanairu, mówił z przekąsem: - Kto chciałby polecieć do Gdańska, przecież tam nie ma nic do zobaczenia oprócz płotu Stoczni Gdańskiej.
Szybko jednak zmienił zdanie. W marcu tego roku maszyny Ryanairu latały też z Wrocławia do Londynu.
Dla polskich lotnisk taki rozwój rynku oznacza konieczność rozbudowy portów i terminali. Myślą o tym zarządy wszystkich lotnisk w Polsce, a niektóre z nich już inwestują. Lotniska w Łodzi i Rzeszowie mają wydłużone pasy startowe. W Łodzi niedawno został oddany do użytku nowy terminal do odprawy pasażerów. Rozwój rynku lotniczego spowodował, że nad budową nowych lotnisk zastanawiają się samorządowcy z kilku regionów Polski. Zabiegają o to między innymi władze Białegostoku i Lublina. O uruchomieniu lotów z Zegrza Pomorskiego myślą władze Koszalina. To dawne wojskowe lotnisko w przeszłości było już wykorzystywane do obsługi połączeń krajowych.
Według prognoz IATA w latach 2005 - 2009 liczba pasażerów z roku na rok będzie się zwiększać średnio o 5,6 proc. Mimo to linie lotnicze nadal ponoszą duże straty. IATA przewiduje, że łączne straty netto linii lotniczych na świecie wyniosą w tym roku 6 mld USD. Skumulowane straty z lat 2001 - 2005 mogą więc osiągnąć ponad 42 mld USD.
Główną przyczyną tegorocznych strat przewoźników są wysokie ceny paliwa. W 2004 roku baryłka ropy kosztowała średnio 38,3 USD. W tym roku blisko 55 USD. IATA przewiduje, że z powodu wysokich cen paliw branża będzie ponosić straty również w przyszłym roku. Dopiero w 2007 roku przewoźnicy mają zanotować około 6 mld USD zysków. Pozytywną tendencją jest postępujący od kilku lat spadek kosztów linii lotniczych. Dzięki temu firmy mogą przekroczyć próg rentowności przy znacznie wyższych cenach paliwa niż kilka lat temu. Z szacunków IATA wynika, że w 2003 roku linie lotnicze mogły być rentowne, gdy cena ropy wynosiła nie więcej niż 22 USD zabaryłkę. W tym roku mogłyby przynosić zyski przy cenie ponad dwukrotnie wyższej.
Dominująca część strat linii lotniczych na całym świecie przypada na przewoźników amerykańskich, łącznie około 10 mld USD.
Źródło: Rzeczpospolita
powrót |