Ryanair tłumaczy się za odwołany lot do Londynu
Jak podaje Rzeczpospolita, pasażerowie, którzy w niedzielę z powodu mgły nie odlecieli z bydgoskiego lotniska, mają pretensję, że przewoźnik nie podstawił zastępczego autobusu. Niezadowolonym linie lotnicze gwarantują jednak zwrot pieniędzy za bilet.
Bardzo gęsta mgła nad Bydgoszczą uniemożliwiła lądowanie samolotu Ryanair ze stolicy Wielkiej Brytanii. 180 pasażerów poleciało do Gdańska, natomiast ponad 160 osób, które czekały na lot na Wyspy, musiało wrócić do domu. - Samolot zjawił się nad naszym miastem, jednak z powodu bardzo trudnych warunków atmosferycznych pilot nie zdecydował się na lądowanie. W pierwszym rzędzie musiał zachować bezpieczeństwo, a pogoda spowodowała, że w przypadku lądowania mogło być ono zagrożone - tłumaczy Tomasz Makowski, prezes Portu Lotniczego Bydgoszcz. Boeing został skierowany do Gdańska, gdzie Ryanair podstawił busy, które przywiozły pasażerów do naszego miasta. - Byłem przekonany, że my także pojedziemy jakimś autobusem do Gdańska, gdzie będzie na nas czekał samolot. Okazało się jednak, że nie ma takiej możliwości - opowiada jeden z czytelników, czekających na lot do Londynu.
Tomasz Kułakowski, szef działu sprzedaży i marketingu Ryanair na Europę Środkowo-Wschodnią tłumaczy, że zorganizowanie autokarów i dowiezienie pasażerów do Gdańska zajęłoby parę godzin. - A ten samolot musiał zaraz wracać do Londynu, bo jest wpisany w kolejną siatkę połączeń. Zatrzymanie go w Polsce spowodowałoby opóźnienia na następnych trasach, które obsługuje. Dlatego musimy działać tak, aby jak najmniej osób ucierpiało z tego powodu - wyjaśnia.
Ryanair zaproponował wszystkim pasażerom, którzy zostali na bydgoskim lotnisku, zwrot pieniędzy za bilet albo przebukowanie biletu na najbliższy możliwy termin.
źródło: Gazeta.pl
powrót |