Niemiecki apetyt na polskich pasażerów
Jak donosi Puls Biznesu tuż za zachodnią granicą rośnie konkurent dla polskich portów lotniczych. Nowe lotnisko Berlin Brandenburg International (BBI) ma być gotowe w 2011 r.
Jego władze liczą na setki tysięcy pasażerów z Polski. Już dziś Berliner Flughafen, firma zarządzająca portem, promuje usługi w zachodniej części naszego kraju.
- Dynamika ruchu pasażerskiego w Polsce jest rekordowa i krajowe porty zaczynają się korkować. Nie ma więc co się dziwić niemieckim apetytom na naszych pasażerów - ocenia prof. Andrzej Ruciński z katedry rynku transportowego Uniwersytetu Gdańskiego.
LOT alternatywą
Berlińskie lotnisko zmusi do przebudowy strategii nie tylko polskie porty lotnicze, ale także przewoźników. Potężny port przesunie bowiem część ruchu na zachód, czyli pod skrzydła mocnych linii lotniczych. W nowej rzeczywistości znajdzie się głównie LOT, którego Star Alliance połączył m.in. z niemiecką Lufthansą.
- Jesteśmy w sojuszu z Lufthansą i będziemy współpracować, a nie wyrywać sobie pasażerów - zapowiada Krzysztof Ziębiński, dyrektor biura spraw międzynarodowych i strategii aliansowej LOT.
Narodowy przewoźnik liczy, że obroni się lataniem na Wschód.
- Naszą szansą są połączenia do wschodniej i południowej Europy oraz Azji. Gdy LOT powróci na trasy do Pekinu, to podróżnym z Berlina będzie prościej lecieć przez Warszawę niż cofać się do innego niemieckiego portu. Zwłaszcza że w Niemczech często bezpośrednie połączenia do Azji są wyprzedane i klienci szukają alternatywy - mówi Krzysztof Ziębiński. LOT będzie musiał dopasować się także na krótkich trasach.
- Po powstaniu nowego lotniska zwiększy się prawdopodobnie częstotliwość połączeń Warszawa?Berlin ? dodaje Krzysztof Ziębiński.
Głównie dlatego, że obecne podberlińskie lotniska - Schoenefeld, Tegel i Tempelhof - ustępują pola Frankfurtowi i Monachium w obsłudze ruchu tranzytowego. Nowe lotnisko ma ambicje stać się największym niemieckim węzłem przesiadkowym.
Sposób na konkurenta
Polskie porty mają szanse zneutralizować wpływ konkurenta, jeśli w najbliższych sześciu latach przygotują się do walki o klienta.
- Nie ma co obrażać się na sąsiadów, tylko rozbudowywać nasze lotniska i stwarzać przewoźnikom warunki do rozszerzania działalności w Polsce - mówi prof. Andrzej Ruciński.
- Nawet jeśli ruch przeniesie się do Berlina, to będziemy walczyć, by pasażerowie stamtąd przylatywali do nas - zapowiada Paweł Jastrzębski, prezes Międzynarodowego Portu Kraków-Balice.
źródło - Puls Biznesu
powrót |