Szansa na promocję Torunia
Sposób na tanie latanie. Ryanair chce od samorządów 1,5 mln za promocję na swojej stronie internetowej. Toruń ma zapłacić 300 tys. zł. Warto? - Jesteśmy zainteresowani - przyznaje rzecznik prezydenta miasta Marcin Czyżniewski.
Samoloty Ryanair - największej europejskiej taniej linii - mają latać z Londynu do Portu Lotniczego w Bydgoszczy i z powrotem od końca października. Zanim jednak pierwsze boeingi wzbiją się w powietrze, przewoźnik chce mieć zagwarantowane pieniądze od samorządów z naszego regionu. W zamian proponuje promocję na swojej stronie internetowej. Jak sam twierdzi, jest to jedna z najczęściej odwiedzanych wirtualnie witryn w Europie - szansę na zdobycie informacji o Toruniu miałoby kilkadziesiąt milionów osób miesięcznie. Wszystko dzięki zamieszonemu na niej odsyłaczowi internetowemu do strony opisującej zalety naszego miasta.
Szansa na taką reklamę oznacza jednak spore wydatki. Decyzję w sprawie oferty Ryanair jako pierwsza podejmie Bydgoszcz. Dziś będą nad nią dyskutować tamtejsi radni. Miasto nad Brdą ma za miesiąc promocji na stronie Ryanair płacić 120 tys. zł., czyli rocznie ponad 1,4 mln zł. Mariusz Krupa, szef wydziału promocji bydgoskiego magistratu twierdzi, że to korzystna oferta. - Dzięki umowie z przewoźnikiem będziemy widoczni na całym świecie. Turyści z zagranicy będą podróżować do naszego miasta i regionu, zostawią tu swoje pieniądze.
Oferta Ryanair - za pośrednictwem władz Bydgoszczy i szefostwa Portu Lotniczego - trafiła także do Torunia. Nasze miasto ma zapłacić za roczną promocję 300 tys. zł. - Jesteśmy zainteresowani połączeniami lotniczymi, bo część turystów, którzy przylecą do Bydgoszczy trafi do Torunia - mówi Marcin Czyżniewski, rzecznik prezydenta miasta. - Rozważamy propozycję Ryanaira, choć nie ukrywam, że koszty reklamy przekraczają nasze możliwości.
Transakcji przeciwny jest Krzysztof Makowski, niezrzeszony radny. - Nie może być tak, że tanie linie lotnicze są tanie, bo dopłacają do nich podatnicy, którzy w większości nie latają samolotami - twierdzi.
źródło: Gazeta Wyborcza
powrót |