Łódzka linia lotnicza inwestuje
Centralwings to mająca siedzibę w Łodzi spółka córka PLL LOT. Startuje z pięciu polskich portów, z których można się dostać do 23 miast w Europie. Zajmuje się także lotami czarterowymi.
W tej chwili Centralwings ma w leasingu pięć samolotów. Plan spółki zakładał, że w kolejnych latach flota będzie powiększać się o dwie maszyny w każdym roku. Ale samolotów będzie przybywać znacznie szybciej. - Jeszcze do końca tego roku weźmiemy w leasing nowy samolot - zdradza Piotr Kociołek, prezes Centralwings.
W kolejnych latach zarząd planuje powiększenie floty aż o pięć maszyn rocznie. Na koniec 2008 roku miałaby więc 21 samolotów.
Przewoźnik zamierza otworzyć nowe połączenia, ale też zwiększać częstotliwość na istniejących już trasach, np. do Londynu czy Niemiec. - Z badań wynika, że naszymi liniami latają również biznesmeni, a dla nich ważne jest, by mogli dostać się do europejskiego miasta jednego dnia, a wrócić następnego. Gdy będą mieć taką możliwość, liczę, że jeszcze chętniej będą korzystać z naszych usług - mówi prezes Kociołek.
Do przyspieszonego zakupu samolotów zmusił Centralwings rozwój rynku tanich linii lotniczych, a także silna konkurencja: Ryanair uruchamia połączenia z kolejnych portów, m.in. z Gdańska, Szczecina, Bydgoszczy i Rzeszowa. Właśnie wejście Ryanaira do Łodzi opóźniło uruchomienie przez Centralwings połączeń z Lublinka (Ryanair latać będzie z Łodzi do Londynu od 30 października). - Nie ukrywaliśmy, że Londyn jest dla nas najatrakcyjniejszym kierunkiem. Skoro został oddany obcemu przewoźnikowi z Wysp Brytyjskich, my musimy dobrze przemyśleć nasz kolejny krok - mówi prezes Centralwings.
Przyznaje jednak, że ciągle do Łodzi ma sentyment i jest gotowy rozmawiać z władzami miasta i portu o uruchomieniu połączeń z Lublinka. Myśli o takich kierunkach, na które dobrze sprzedają się bilety z innych polskich portów, czyli np. Irlandia, Niemcy, a także Paryż czy Rym.
Najwcześniej możliwe jest to wiosną. - Aby tak się stało, rozmowy muszą przyspieszyć - ocenia prezes Kociołek. - Bo już teraz zaczynamy planować wiosenną siatkę połączeń.
Zapytany o warunki, których oczekuje od władz Lublinka i miasta, odpowiada krótko: - Na pewno nie gorszych niż otrzymał Ryanair. A biorąc pod uwagę, że będziemy musieli latać na mniej popularnych kierunkach, liczymy, że miasto da nam większe wsparcie.
Centralwings planował przewieźć w tym roku 700 tys. pasażerów. Plan jest realizowany, bo na początku września do samolotu wsiądzie półmilionowy pasażer.
W lipcu samoloty Centralwings były wypełnione prawie w 90 proc. Największym powodzeniem cieszą się loty do Londynu, Rzymu, Bolonii i Lizbony. Dlatego na sezon zimowy Centralwings uruchamia nowe połączenia do Shannon i Dublina w Irlandii, Edynburga w Szkocji i Mediolanu we Włoszech.
źródło: Gazeta Wyborcza
powrót |