Praskie lotnisko idzie na giełdę
Już trzecie kolejne lotnisko w naszym regionie będzie prywatyzowane. Po Budapeszcie i Bratysławie czas przyszedł na czeskie Rużyny -pisze Rzeczpospolita.
Nie słychać natomiast o jakichkolwiek planach prywatyzacyjnych warszawskiego Okęcia.
Praskie Rużyny mają w przyszłym roku znaleźć się na giełdzie. Czeskie Ministerstwo Skarbu jest dobrej myśli po tym, jak okazało się, że popyt na akcje lotniska budapeszteńskiego był znacznie większy, niż tego oczekiwano. Wcześniej jednak Letiste Praha, którego nazwa ostatnio została zmieniona na Ceska Sprava Letist, musi zostać skomercjalizowane.
Czeski minister transportu Milan Simonovsky ma nadzieję, że stanie się to najpóźniej na początku przyszłego roku. - Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, kilka miesięcy później Rużyny znajdą się na giełdzie.
Czeska prasa uważa jednak, że nie ma podstaw do tak dużego optymizmu, jaki wyraża minister. Nadal nie wiadomo, czy władze zdecydują się na podniesienie kapitału i emisję nowych akcji, czy też sprzedadzą część firmy, która należy do państwa. Podjęcie decyzji może potrwać. Ale samo lotnisko potrzebuje pieniędzy na inwestycje. Nie ma takiej możliwości, aby kolejny pas startowy został wybudowany za państwowe środki, a Letiste Praha już jest zadłużone w Europejskim Banku Inwestycyjnym na prawie 400 mln dolarów. Część nowego terminalu została wczoraj uroczyście otwarta.
W tym roku Rużyny oczekują rekordowego wyniku - odprawienia 10 milionów pasażerów. Ich liczba w I połowie tego roku wzrosła o 15 procent i wyniosła 4,85 mln.
Według wyceny banków inwestycyjnych praskie lotnisko warte jest ponad 717 mln dolarów, ale jest mało prawdopodobne, aby rząd zdecydował się na upublicznienie więcej niż 49 procent akcji.
Za lotnisko w Budapeszcie inwestorzy byli gotowi zapłacić 1,96 mld dolarów, ale sprzedaż została na jakiś czas wstrzymana, ponieważ okazało się, że ta prywatyzacja nie była konsultowana ze związkami zawodowymi
Praga stała się jednym z najpopularniejszych w Europie celów turystycznych. Czeskie władze przyznają, że wcale nie musiały wydawać pieniędzy na promocję. To między innymi efekt członkostwa Czech w Unii Europejskiej. Sami Czesi jednak narzekają, że w centrum Pragi nie sposób się już poruszać, zaś ceny są tak wysokie, że wiele atrakcji stało się dla nich niedostępnych. Praga była też pierwszym portem docelowym dla tanich linii lotniczych.
źródło: Rzeczpospolita (za AFP)
powrót |