Bilety lotnicze formą pomocy
Polacy mogą zostać zmuszeni do kupowania droższych biletów lotniczych na trasach międzynarodowych. Dodatkowe fundusze zostałyby przeznaczone na pomoc dla biednych krajów - sprawą zajmuje się Rzeczpospolita.
Opłata mogłaby - zdaniem Komisji Europejskiej - wynosić od 1 do 5 euro za bilet. Pasażer kupujący bilet w dwie strony z lotniska w Polsce na jedno z lotnisk w UE zapłaciłby połowę tej kwoty. Nasz kraj deklarował wcześniej, że nie chce uczestniczyć w nowym systemie, pasażer płaciłby więc podatek za powrotną część rejsu.
Na opłatę mogliby również zostać narażeni ci pasażerowie, którzy lecą poza UE z międzylądowaniem w jednym z państw członkowskich, które takie podatki wprowadzi. Wtedy opłata stanowiłaby część kwoty wynoszącej od 2 do 10 euro.
Dochody z podatku będą zależeć od tego, ile krajów zdecyduje się na opodatkowanie i jaką stawkę podyktują. Według przedstawionej wczoraj w Brukseli analizy uczestnictwo wszystkich 25 państw członkowskich dałoby kwotę od 568 mln euro do 2763 mln euro. Szacunki przeprowadzono przy założeniu, że opłata na trasach krajowych i wewnątrzunijnych sięgnie od 1 do 5 euro, a na trasach poza UE - od 2 do 10 euro.
Oficjalnie zamiar wprowadzenia podatku zgłosiła Francja. Prezydent Jacques Chirac zapowiedział, że nastąpi to w 2006 roku. Propozycjami Komisji Europejskiej zajmą się ministrowie finansów państw UE, którzy zdecydują, czy wprowadzić jednolity system i poziom opłat dla chętnych czy też każde państwo opracuje własne zasady. Zdaniem Brukseli koordynacja zwiększy dochody i da lepszy efekt propagandowy.
Odrzucono pomysł wprowadzenia obowiązkowego podatku dla pasażerów w całej Unii. Wiadomo już, że każde państwo członkowskie będzie samo decydowało o uczestnictwie w systemie wspomagania biednych krajów.
Na razie nie wiadomo, czy stronnicy nowego systemu wprowadzą obowiązek odprowadzania podatków przez wszystkich przewoźników startujących z ich lotnisk czy też dadzą wybór również pasażerom. W tym pierwszym wypadku pasażerowie rejsów zaczynających się w kraju bez opodatkowania zapłaciliby połowę opłaty za rejs powrotny.
Z analizy Komisji Europejskiej wynika, że podatek nie spowoduje komplikacji technicznych, bo przewoźnicy mają systemy do naliczania dodatkowych opłat i podatków. Jeśli zostanie wybrany system dobrowolnego uczestnictwa pasażerów, możliwe są dwie metody wyliczania podatku. Podstawowa cena biletu nie będzie go zawierała i pasażerowi zaoferuje się możliwość kupienia droższego biletu z dodatkową opłatą albo bilet będzie droższy, a tylko na życzenie klienta przewoźnik odliczy podatek. Ta pierwsza opcja zwiększa dochody.
Opodatkowanie pasażerów wygrywa na razie z innymi pomysłami na uzyskanie dodatkowych funduszy dla biednych krajów. W przeszłości poważnie rozpatrywano możliwość opodatkowania transakcji finansowych, słodyczy, handlu bronią oraz zysków koncernów międzynarodowych.
źródło: Rzeczpospolita
powrót |