Jak przyciągnąć turystów na Podkarpacie?
Rzeszowska Gazeta Wyborcza zastanawia się nad wizją rozwoju turystyki, dla której szansą jest uruchomienie połączeń przez linię Ryanair.
Szlak odrestaurowanych zamków i ekstremalne atrakcje w Bieszczadach - to będą główne informacje, które znajdzie w internecie zagraniczny turysta. Ten, którego obiecuje przywieźć Ryanair.
- Już jesienią, w ramach portalu Wrota Podkarpackie, w internecie zamieszczona będzie baza informacji skierowanych wyłącznie do turystów - obiecuje Grzegorz Walicki z departamentu promocji regionalnej w urzędzie marszałkowskim.
Czas jest tu ważny, bo od 30 października rozpoczną się loty z Jasionki do Londynu, a dzień później do Frankfurtu. Kierownictwo tanich irlandzkich linii Ryanair, które uruchamia te loty, obiecuje, że będzie nie tylko wywozić Polaków za granicę, ale i przywozić do nas turystów.
W jaki sposób można ich poinformować, co mogą zwiedzić na Podkarpaciu, gdzie odpocząć? - Podstawowym narzędziem będzie internet, bo znaczna większość klientów Ryanaira ma do niego dostęp. To przecież za jego pomocą rezerwowane są bilety na samoloty - mówi Walicki. Z kolei link do przygotowywanej strony będzie na portalu Ryanaira. Będą też informacje na lotnisku w Jasionce. Być może w formie tablicy informacyjnej albo ulotek i folderów.
Jakie wiadomości powinny znaleźć się na takiej stronie? - Z naszych doświadczeń wynika, że turystę z zagranicy interesują dwie rzeczy, które mamy: odrestaurowane zamki i zajęcia ekstremalne w Bieszczadach - wymienia Walicki.
Dlatego na stronie internetowej pojawi się coś w rodzaju szlaku zamków. Znajdą się tam krótkie informacje opisujące ich walory, wskazówki, jak do nich dojechać, adresy i telefony. W tym gronie znajdą się m.in. Łańcut, Sieniawa, Krasiczyn, Baranów Sandomierski, Wola Sękowa, Olszanica.
Będzie też pełny serwis o tym, co można robić w Bieszczadach. A więc informacje o atrakcjach typu paintball, jazda quadami (czterokołowce terenowe), zajęcia paraalpinistyczne, np. zjeżdżalnie na linie, pokonywanie bieszczadzkich wertepów samochodami terenowymi i miniamfibiami.
- Rzeczywiście, musimy w tych informacjach oddać walory turystyczne Bieszczadów jako alternatywy dla Małopolski - mówi Daniel Kozdęba, wiceprezes Rzeszowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. RARR w imieniu urzędu marszałkowskiego współpracuje z Ryanairem w zakresie umieszczania na stronie przewoźnika informacji o regionie. - Jesteśmy właśnie w trakcie szukania odpowiednich stron, oczywiście w językach angielskim i niemieckim, które można podpiąć pod stronę Ryanaira. Na razie jest tam link do strony urzędu marszałkowskiego - mówi Kozdęba.
Do zachęcenia turystów nie wystarczą informacje w internecie. Warto też brać udział w targach turystycznych za granicą. W Londynie od 14 do 17 listopada są takie targi, ale Podkarpacie tam się nie wybiera. - To świetna okazja, ale nie mamy na te targi pieniędzy przewidzianych w budżecie - słyszymy w wydziale promocji urzędu marszałkowskiego.
- Planując wydatki na targi, nie wiedzieliśmy jeszcze, że wejdzie do nas Ryanair - tłumaczy Leszek Deptuła, marszałek podkarpacki. Ale cień szansy jeszcze jest: - Mamy rezerwę, którą możemy wykorzystywać na nieprzewidziane wydarzenia. Dlatego sprawę targów w Londynie wezmę pod uwagę i zastanowię się, czy nie warto tam pojechać - dodaje Deptuła.
Nasi rozmówcy podkreślają, że kompleksowa informacja nie załatwi tematu. Konieczne jest wzbogacenie oferty turystycznej, np. o hotele z wyższym standardem. - Teraz w całym województwie nie ma ani jednego hotelu czterogwiazdkowego - przypomina Walicki.
Dlatego nikt nie spodziewa się wielkiego napływu turystów od razu jesienią. Przewidywany jest raczej długotrwały proces, w którym wraz ze zwiększaniem się liczby osób odwiedzających nasz region, oferta turystyczna będzie się wzbogacać.
źródło: Gazeta Wyborcza
powrót |