Koniec giełdy w Balicach
Gazeta Wyborcza przygląda się zawirowaniom wokół giełdy w pobliżu krakowskiego lotniska.
Nie będzie uchylenia uchwały krakowskiej rady miasta o zakazie handlu w Balicach - zdecydował wojewoda małopolski. Oznacza to bezwzględny zakaz handlu na dzikiej giełdzie tuż przy lotnisku.
Uderzenie w handel na giełdzie w Balicach zapowiedziała gmina Kraków, która długo nie mogła sobie poradzić targowiskiem blokującym swobodny dostęp do lotniska zarówno pasażerom, jak i odpowiednim służbom. Dokument w tej sprawie przygotował prof. Andrzej Oklejak, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. prawnych.
- Mamy do czynienia z koniecznością zapewnienia porządku i bezpieczeństwa, jak też z zagrożeniem życia ludzi w sytuacji, gdyby doszło do katastrofy lotniczej. W warunkach, jakie w soboty i niedzielę występują w sąsiedztwie giełdy, niemożliwe jest udzielenie pomocy ofiarom - zaznacza prof. Oklejak.
Uchwałę podjęła rada miasta. Wiadomo było jednak, że sprawujący prawny nadzór nad decyzjami gminy wojewoda zastanawiał się nad jej uchyleniem. Ostatecznie nie zdecydował się jej podważyć, co znaczy, że wejdzie ona w życie w poniedziałek. Jak wyegzekwuje ją miasto?
Andrzej Oklejak: - Ten weekend poświęcimy na akcję informacyjną. Staną tablice o zakazie handlu, straż miejska będzie rozdawać ulotki. Chcemy poinformować handlujących, żeby później nie było zaskoczenia - tych, którzy się nie podporządkują za tydzień będziemy karać mandatami. Nawet do 5 tys. zł. Według prezydenckiego prawnika miasto nie ma powodów obawiać się, że zablokowanie handlu narazi je na wysokie odszkodowania wobec spółki prowadzącej giełdę. - Z tego, co ta firma przedstawia, jej dochody są nieznaczne, o wielkich utraconych pożytkach mowy więc być nie może - zaznacza prof. Oklejak.
źródło: Gazeta Wyborcza
powrót |