Coraz więcej pasażerów
Jak pisze Rzeczpospolita tańsze bilety i nowe trasy oraz ustąpienie zagrożenia zarażeniem SARS i ptasią grypą spowodowały wzrost przewozów w ubiegłym roku. W następnych latach rozwój nie będzie tak dynamiczny.
Coraz popularniejsza staje się turystyka, wzrasta także liczba przewozów biznesowych w związku z rosnącymi obrotami handlu światowego. Największy udział w tym wzroście ma Azja.
Wymuszone przez konkurencję lub przez zbyt dużą liczbę miejsc w samolotach obniżki cen biletów były źródłem kłopotów przewoźników. Międzynarodowe Stowarzyszenie Przewoźników Lotniczych (IATA) obliczyło, że każde 10-proc. obcięcie cen biletów oznacza 7procentowy wzrost przewozów. Pasażerowie teraz, zwłaszcza dzięki możliwości zakupu biletów w Internecie, stali się znacznie bardziej wrażliwi na wszelkie ruchy cenowe.
Na ten rok IATA przewiduje 5,7procentowy wzrost przewozów. W latach 1990 - 2000 wyniósł on 6,5 proc., po roku 2001 przyszedł spadek dynamiki do 1,9 proc. Rok ubiegły może jednak być ostatnim, w którym wzrost jest bardzo wysoki. Oczekuje się, że wyniesie on 7,6 proc.
Przewoźnicy nie ukrywają, że w celu utrzymania takiego zainteresowania pasażerów poświęcają znaczną część swoich zysków. Z tego powodu najwięksi przewoźnicy i całe sojusze, takie jak Star Alliance, do którego należą także PLL LOT, zdecydowały się na wynegocjowanie nowych umów z firmami zarządzającymi systemami rezerwacyjnymi. Z tego powodu 16 przewoźników należących do systemu może wygospodarować ponad 2 mld dolarów. Dla LOT będzie to oszczędność około miliona dolarów rocznie.
- Na razie wszystkie skutki cięcia cen przewozów ponosimy my, ale nie może być tak, że to linie lotnicze cały czas się restrukturyzują, a porty lotnicze i otoczenie lotnictwa cywilnego na tym zarabiają - mówi prezes Lufthansy Wolfgang Mayerhuber.
W wyniku negocjacji z przewoźnikami japońska Narita - najdroższe lotnisko na świecie - w ubiegłym tygodniu obniżyła swoje stawki o 20 procent. I najprawdopodobniej tak będzie również w innych portach lotniczych.
Najpopularniejsze trasy to nadal północny Atlantyk, chociaż przewozy nie powróciły jeszcze do poziomu z roku 2000. Oczekuje się znacznego wzrostu ruchu między Stanami Zjednoczonymi a nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej, zwłaszcza Czechami, gdzie przyrost jest szacowany na około 10 procent.
Drugi obiecujący rynek to region Pacyfiku, z szybko rozwijającymi się Chinami, oraz Indie. Prezes PLL LOT Marek Grabarek nie ukrywa, że polski przewoźnik zamierza z tego skorzystać. Od października tego roku LOT chce rozpocząć rejsy do stolicy Indii Delhi, od przyszłego roku do Chin, najprawdopodobniej do Pekinu, ale ostateczna decyzja nie została jeszcze podjęta. Oczekuje się także szybkiego wzrostu przewozów pomiędzy Rosją a Chinami i innymi krajami Azji. Z kolei podniesienie kursu jena spowodowało zwiększenie zainteresowania Japończyków podróżami do Europy, w tym także do Polski. Drugi co do wielkości japoński przewoźnik, All Nippon Airways, podpisał w ubiegłym tygodniu umowę z PLL LOT w sprawie wspólnej rezerwacji miejsc na trasie Paryż - Warszawa. Japończycy będą dowozili polskiemu przewoźnikowi pasażerów z Tokio do Paryża, zaś LOT zabierze ich z Paryża do Warszawy i ewentualnie dalej.
W Europie ożywienie będzie widoczne przede wszystkim na trasach łączących kraje członkowskie Unii Europejskiej, zwłaszcza w połączeniach między największymi miastami europejskimi, głównie brytyjskimi i niemieckimi oraz Polską, Czechami i Węgrami.
Dobrze rokuje rozwój rynku bliskowschodniego, gdzie popyt jest zazwyczaj uzależniony od cen ropy naftowej, a te - jak wiadomo - są bardzo wysokie. Wyjątkiem jest rynek afrykański, gdzie w ubiegłym roku zanotowano 10-procentowy spadek.
źródło - Rzeczpospolita
powrót |