Pat z opłatami
Regulator nie akceptuje propozycji opłat lotniskowych. Porty też nie chcą zmienić zdania. Bo... nie muszą. Zarządy regionalnych portów lotniczych i Urząd Lotnictwa Cywilnego (ULC) nie mogą dojść do porozumienia w kwestii wysokości opłat lotniskowych. Porty nie chcą ich obniżyć, a regulator twierdzi, że są zbyt wygórowane.
Jeśli lotniska nie tak odległe od Berlina ustalają stawki 2,5-krotnie wyższe niż na tamtejszym lotnisku Tegel, to niech nie marzą o wzroście liczby obsługiwanych pasażerów mówi Krzysztof Kapis, prezes ULC. Porty natomiast podkreślają sprawę kosztów.
Opłaty to nie wielkość abstrakcyjna, tylko wynikająca z kalkulacji wyjaśnia Leszek Karwowski, wiceprezes ds. marketingu i organizacji Portu Wrocław-Strachowice. ULC ma jednak wątpliwości. Niektóre porty załączyły do stawek kalkulacje oparte na danych z 2003 r., a przecież po akcesji do Unii i wejściu tanich przewoźników sytuacja portów o wiele się poprawiła mówi prezes ULC.
Zamiast odgórnej regulacji porty wolałyby zdać się na rynek. Chcemy przejąć ryzyko. Jeśli ustalimy zbyt wysokie stawki, nikt nie będzie do nas latał podkreśla Paweł Jastrzębski, członek zarządu Portu Kraków-Balice. Opłaty to drażliwy temat także dla przewoźników. Ceny, zwłaszcza w Warszawie i Krakowie, są za wysokie. Na zachodzie płacimy 50 proc. tego, co w Polsce po zniżkach mówi Piotr Kociołek, prezes Centralwings.
Przewoźnicy każdą stawkę ocenią jako zbyt wysoką ripostuje Marek Mutke, szef Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego, zarządzającego katowickimi Pyrzowicami. Na razie porty ustalają stawki według własnego uznania. ULC powinien je zaaprobować, ale w rzeczywistości ma niewielki wpływ na ich zmianę. Jeśli ULC odrzuci nasze propozycje, to musi wydać decyzję administracyjną, od której się odwołamy. Urząd nie może stosować żadnych sankcji zaznacza Włodzimierz Machczyński, szef lotniska w Gdańsku.
Źródło: Puls Biznesu
powrót |