Jak to jest z biletami za 1 euro?
Loty za złotówkę czy 1 euro to marketingowy wabik - do ceny biletu trzeba doliczyć opłaty lotniskowe i podatek. Ale nie tylko. Wejście do Polski tanich przewoźników lotniczych sprawiło, że ceny biletów poleciały na łeb, na szyję. Do większości miast w Europie można polecieć już za kilkaset złotych. Gros biletów tanie linie sprzedają przez internet, gdzie koszty obsługi transakcji są minimalne. Z reguły bierze je na siebie sprzedający, jednak nie zawsze. Np. decydując się na lot węgierskim Wizz Airem, musimy do ceny biletu doliczyć 5 euro. Tyle przewoźnik dodatkowo pobiera za sprzedaż przez internet. Dodatkowe opłaty pobiera też easyJet (będzie latał od 31 października), ale nie od wszystkich. Nic nie płacą posiadacze kart kredytowych Switch i Delta, a także debetowej Visy. 6,5 euro dopłacą właściciele kart American Express, Visa, Mastercard i Diner's Club. Jak zapewnia nas Yannis Capodistrias, dyrektor ds. marketingu easyJeta, wkrótce z tej opłaty zwolnieni zostaną posiadacze Visy Electron. Za rezerwację przez internet nie każą sobie dopłacać Germanwings, Air Polonia, AirBerlin ani SkyEurope. Jednak w przypadku tego ostatniego trzeba uważać. SkyEurope autoryzuje transakcje kartą jedynie w koronach słowackich. Przeliczenie na złotówki następuje przez euro lub dolary. Ostateczna cena biletu zależy więc od kursów walut danego dnia. SkyEurope pracuje już nad tym, by wszelkie rozliczenia były dokonywane w złotówkach. Źródło: gazeta.pl
powrót |