Łakomy kąsek lotniczych czarterów do wzięcia
W cieniu walki między tradycyjnymi przewoźnikami a tanimi liniami, braku prezesa i strategii dla LOT-u rozpoczyna się kolejna potyczka. Tym razem o rynek czarterów.
Dotychczas główne miejsce zajmowała na nim należąca do LOT-u linia Centralwings. To się jednak zmienia. Przewoźnik oddaje pole prywatnym liniom.
W tej części rynku jest dużo wolnego miejsca. Potrzebni są przewoźnicy, którzy tę intratną lukę wypełnią – mówią eksperci zajmujący się branżą lotniczą.
Potwierdzają to dane statystyczne – mimo ogromnego wzrostu liczby pasażerów liczba tzw. operacji czarterowych w Polsce systematycznie się zmniejsza. Powodem jest brak solidnej czarterowej linii. Daje się to we znaki szczególnie biurom podróży, które już w 2006 r. były zmuszane odwoływać wycieczki, bo nie miały skąd wziąć samolotów. Touroperatorzy kłopoty będą mieli w rozpoczynającym się wkrótce sezonie wakacyjnym. Szacuje się, że w tym roku na urlop będzie chciało wylecieć z Polski ponad 1,5 mln osób.
– Oferta jest wyjątkowo skromna – przyznaje Aleksandra Kosmala z Rainbow Tours. – Korzystamy zatem z zagranicznych linii, m.in. Air Kair, Bulgarian Air Charter, Eurocypr – dodaje.
Podobny problem ma Exim Tours. – Obecnie część połączeń realizuje Prima Charter – mówi Piotr Czarniej z Exim Tours. – Ale to nie wystarcza. Do Egiptu latamy MCI, a do Tunezji Tunis Air, który jest narodowym przewoźnikiem tego kraju – tłumaczy.
Przez wiele lat to właśnie nasz narodowy przewoźnik realizował połączenia czarterowe.– Obecnie jest ich niewiele – przyznaje Leszek Chorzewski. – Dotyczą jedynie długich dystansów – dodaje. Latem ubiegłego roku LOT przez dwa miesiące latał do Japonii. Z połączenia skorzystało dwa tysiące pasażerów i przedsięwzięcie było opłacalne.
Czartery na krótszych trasach przejęła natomiast dwa lata temu spółka córka LOT-u – Centralwings, która w 2006 r. przewiozła ponad 300 tys. osób. Jednak, jak twierdzi zarząd firmy, planuje ona wycofanie się z tego rynku.
– Dziwi mnie taka decyzja – mówi prof. Włodzimierz Rydzkowski, ekspert lotniczy z Uniwersytetu Gdańskiego. – Spółka, która nie wygrywa rywalizacji z tanimi liniami, a LOT-owi przynosi straty, powinna szukać innego miejsca na rynku. Zmiany powinny zmierzać do przejęcia raczej rynku czarterów, a nie połączeń rozkładowych, gdzie jest ogromna konkurencja – dodaje Rydzkowski.
Nie wiadomo zresztą, co w ogóle będzie z Centralwigs. LOT, od którego zależy los taniego przewoźnika, od 2005 r. nie ma prezesa. Nie ma także strategii i pomysłu na dalsze zarządzanie. Wybrany niedawno na szefa Marek Mazur przygotował zarys strategii, ale nie zdobył zaufania resortu skarbu i został zawieszony w wykonywaniu czynności prezesa.
źródło - Życie Warszawy
powrót |