Lotnisko zmieni nazwę na Airport Kraków
Airport Kraków zamiast MPL Kraków-Balice im. Jana Pawła II? Krakowskie lotnisko wkrótce ma zmienić nazwę.
- Nazwa Airport Kraków brzmi krócej niż obecna, zrozumie ją każdy podróżujący do czy z Krakowa - zapewnia Piotr Pietrzak, rzecznik prasowy krakowskiego lotniska. Obecna nazwa (Międzynarodowy Port Lotniczy Kraków-Balice im. Jana Pawła II) znudziła się już władzom portu. - Choć żadnej wiążącej decyzji jeszcze nie podjęto, chcemy stosunkowo szybko wprowadzić zmiany.
Profesjonalna firma przygotowuje nowe logo, nowe barwy i nową nazwę marketingową - ujawniają nasi rozmówcy.
Orędownikiem zmian jest również Marek Nawara, marszałek małopolski. W rozmowie z dziennikarzami potwierdził, że nowa nazwa lotniska powinna zacząć obowiązywać jeszcze w tym roku.
Chwilowe kontrowersje wywołała informacja, że łącznie ze zmianą nazwy krakowskie lotnisko ma pozbyć się też dotychczasowego patrona - Jana Pawła II. - Nic podobnego. Nazwa MPL Kraków-Balice im. Jana Pawła II to rzeczywiście galimatias, ale Airport Kraków im. Jana Pawła II brzmi już znacznie lepiej - słyszymy we władzach portu.
Według przekazanych prasie informacji zarządzającej lotniskiem spółki nie dotknie zmiana nazwy. W takim przypadku konieczne byłoby wprowadzenie korekt w rejestrach sądowych. Spokój zachowują też udziałowcy lotniska, którzy zgodzili się najpierw na przeprowadzenie badań marketingowych (okazało się, że nazwa MPL Balice znana jest tylko nielicznym ankietowanym), a teraz na prace nad konkretnymi propozycjami.
Dyskusja o nowym wizerunku marketingowym nie jest jedyną, jaką prowadzi się obecnie w krakowskim porcie. Po awanturze z liniami Ryanair, które kilka dni temu odwołały wszystkie wieczorne loty z powodu biegających po płycie postojowej jeleni, władze portu spodziewają się, że Irlandczycy będą chcieli renegocjować ustalone wiele miesięcy temu opłaty lotniskowe. - Ryanair zawsze tak działa. Najpierw z wielkim hukiem zaczyna latać, później znajduje dziurę w całym, odwołuje loty, płacze, że stracił mnóstwo pieniędzy, przyjeżdża na rozmowy i żąda drastycznych obniżek - mówi nam proszący o zachowanie anonimowości przedstawiciel lotniska w Łodzi. Tam właśnie Ryanair odmówił lądowań wieczorem, tłumacząc swe kroki... niedostatecznym oświetleniem pasa. - Będziecie mieli tak samo. Oni szukają kasy pod każdym pretekstem, nawet pod kopytkiem biegającego jelenia - śmieje się nasz rozmówca.
- Na razie nie dotarły do nas żadne sygnały ze strony Ryanaira - mówi Kamil Kamiński, prezes Balic. Podkreśla, że wszystkie wieczorne loty irlandzkiej linii realizowane są teraz w godzinach popołudniowych.
źródło - Gazeta Wyborcza
powrót |