Szykuje się cenowa rewolucja w lotach krajowych
LOT i Direct Fly, dwie polskie linie lotnicze działające na trasach krajowych, rozmawiają o współpracy. Jej efektem może być spadek cen biletów.
- Rozmowy dotyczą m.in. wykorzystania samolotów Direct Fly przez LOT - informuje Leszek Chorzewski, rzecznik narodowego przewoźnika.
- Trwają od ponad miesiąca, trudno przewidzieć, kiedy się zakończą - mówi Paweł Dąbkowski, prezes Direct Fly. - Teraz czekamy na ruch LOT. Więcej szczegółów żadna ze stron zdradzić nie chce, zasłaniając się zobowiązaniem do zachowania poufności.
Na wyniki negocjacji rynek czeka z niecierpliwością, zwłaszcza że współpraca przewoźników może przyczynić się do obniżenia cen biletów na lotniczych połączeniach krajowych. W Niemczech znacznie krótsza podróż samolotem jest zwykle o 20 - 25 proc. droższa niż wyprawa koleją, w Polsce wciąż nawet kilkakrotnie. Porozumienie przewoźników może zmniejszyć tę dysproporcję. - Jeżeli dzięki współpracy zaczną efektywniej wykorzystywać swój tabor, obniżą koszty, a za tym będzie mógł pójść spadek cen biletów - twierdzi Elżbieta Marciszewska, profesor Szkoły Głównej Handlowej specjalizująca się m.in. w ekonomice transportu.
- Najlepszym rozwiązaniem dla obu przewoźników byłoby połączenie oferty, bo wynajmowanie samolotów od Direct Fly czy przejęcie tej firmy przez LOT byłoby zbędnym wydawaniem pieniędzy - mówi Adrian Furgalski, dyrektor zespołu doradców gospodarczych TOR. Jego zdaniem współpraca może mieć też na celu ograniczenie konkurencji na trasach krajowych.
- Jeszcze nie znamy zasad tej współpracy, ale przykłady z rynków zachodnich pokazują, że wspólne działanie zamiast konkurowania mniejszego przewoźnika z większym przynosi korzyści obu stronom - zauważa profesor Marciszewska. Jej zdaniem współpraca pozwoliłaby LOT na wzmocnienie pozycji na rynku osłabionej ostatnio szybkim rozwojem przewoźników niskokosztowych.
W zeszłym roku na podróżowanie po Polsce samolotem zdecydowało się 934 tys. 871 osób, o ok. 100 tys. więcej niż w 2005. Direct Fly od rozpoczęcia działalności w połowie kwietnia zeszłego roku przewiózł na trasach krajowych około 25 tys. osób. Mogłoby być ich znacznie więcej, gdyby loty były tańsze i bardziej dostępne. Direct Fly, jedyny polski przewoźnik, który na swoich trasach omija Warszawę, z Gdańska do Krakowa przetransportuje nas w czasie niewiele dłuższym niż godzina za 300 - 450 zł, LOT zaś sprzeda nam bilet w nieco niższej cenie, ale przy okazji zafunduje międzylądowanie w Warszawie i w efekcie podróż trwającą trzy godziny. Chyba że wykupimy przelot z dużym wyprzedzeniem, wówczas zapłacimy 260 zł ze wszystkimi dodatkowymi opłatami. Dla porównania za ponad siedmiogodzinną podróż pierwszą klasą koleją zapłacimy ok. 170 zł.
Połączenie sił przewoźników mogłoby się również przyczynić do rozwoju krajowej siatki połączeń lotniczych. Direct Fly zaczęła działalność w kwietniu, od razu obsługując 56 połączeń tygodniowo. Już jednak po kilku miesiącach musiała tą liczbę zredukować o blisko połowę, do 31. Obecnie lata między Gdańskiem a Wrocławiem, Gdańskiem a Krakowem oraz Wrocławiem a Warszawą. - Być może już za kilka miesięcy w ofercie znajdzie się również trasa Poznań - Kraków - mówi Dąbkowski. Rozmowy w tej sprawie trwają. Władze Direct Fly pracują również nad takim ułożeniem rozkładu lotów, by godziny rozpoczynania podróży były jak najkorzystniejsze dla pasażerów.
Maszyny LOT realizują 284 loty krajowe tygodniowo z Warszawy do 10 polskich miast. Najwięcej, aż 55, do Gdańska, do Krakowa 48, a do Wrocławia 43. Rejsy krajowe narodowego przewoźnika obsługiwane są przez trzynaście 46-miejscowych maszyn ATR-42 i 72, które mogą zabrać na pokład 64 osoby. Ich obsługa opłaca się najbardziej, gdy przewozy wykonywane są maszynami mogącymi zabrać na pokład od 30 do 40 osób. Takim samolotem dysponuje Direct Fly - SAAB 340 A może przewieźć 32 osoby. Przewoźnik czeka na drugą, zamówioną już maszynę.
źródło - Rzeczpospolita
powrót |