Ryanair chce latać z lotniska w Babimoście
Czy to możliwe, że z Babimostu polecimy do Londynu czy Dublina? Największa tania linia lotnicza w Europie zapewnia, że prowadzi negocjacje z zarządcą lubuskiego portu.
- Nie ukrywam, że jesteśmy bardzo zainteresowani uruchomieniem połączeń z Zielonej Góry i prowadzimy negocjacje w tej sprawie. Uważamy, że to dla naszej firmy atrakcyjne miasto. Zależy nam na uruchomieniu połączeń - potwierdza Tomasz Kułakowski, dyrektor marketingu Ryanaira na Europę Środkowo-Wschodnią.
Ryanair to największa w Europie tania linia lotnicza. Samoloty irlandzkiego przewoźnika startują z ośmiu lotnisk w Polsce. Latają na 28 międzynarodowych trasach. Rok temu tą linią lotniczą leciało z i do Polski 1,5 mln pasażerów. Jedna maszyna przewozi rocznie ok. 400 tys. pasażerów. Ryanair pozycją lidera chwali się też pod względem najniższych cen, punktualności i jakości obsługi.
Tani przewoźnik warunki uruchomienia połączeń ustala z przedsiębiorstwem Państwowe Porty Lotnicze. To ono zarządza portem lotniczym w Babimoście. Stawia dwa zasadnicze wymogi, które lotnisko musiałby spełnić, aby możliwe było uruchomienie połączeń. - Przede wszystkim musi być tani. Cenę wynegocjowaliśmy w ponad 130 portach lotniczych, więc myślę że i w Zielonej Górze nie będzie problemu. Poza tym czas obsługi samolotu nie może przekraczać 25 minut - tłumaczy Tomasz Kułakowski.
Do tej pory warunkiem, który zniechęcał tanich przewoźników do uruchomienia połączeń, był również brak ILS, czyli nowoczesnego sprzętu radionawigacyjnego. - Dobrze byłoby, gdyby na lotnisku ten sprzęt był . Nie jest to jednak warunek konieczny - mówi Kułakowski. Mimo wszystko w tym roku ILS ma pojawić się jednak na lotnisku. PPL w budżecie na ten rok zapisało ok. 4 mln zł na jego instalację.
Pomoc w negocjacjach obiecuje także Urząd Marszałkowski. - Wspieramy to bardzo. W każdej chwili jesteśmy gotowi włączyć się do negocjacji. Możemy wesprzeć inicjatywę także finansowo. Już to robimy promując połączenia do Warszawy. Połączenie tanich linii byłoby dla naszego regionu bardzo korzystne - cieszy się Sebastian Ciemnoczołowski, wicemarszałek województwa odpowiedzialny za sprawy lotniska.
Problemem może być jednak czas obsługi samolotu. - W tej chwili nie jesteśmy w stanie spełnić warunków stawianych przez przewoźnika. Czas obsługi samolotu z pewnością byłby dłuższy. Konieczna byłaby rozbudowa terminalu - mówi Ryszard Dobrowolski, dyrektor babimojskiego lotniska.
PPL nie potwierdza, że prowadzi negocjacje. - Tym niemniej zapewniam, że zależy nam na każdym przewoźniku, który w tym porcie się pojawi. To od tego ile będzie połączeń będzie prowadziło lotnisko zależy jego kondycja finansowa. Do rozmów jesteśmy gotowi, ale przewoźnik musi wziąć pod uwagę infrastrukturę obiektu. Oczywiście jeżeli perspektywa uruchomienia nowych połączeń byłaby realna w każdej chwili jesteśmy w stanie rozważyć taką inwestycję - komentuje Artur Burak, rzecznik prasowy przedsiębiorstwa Państwowe Porty Lotnicze.
źródło - Gazeta Wyborcza
powrót |