Norwegian stawia na Polskę
Tania linia Norwegian dwukrotnie zwiększy w tym roku swój udział na polskim rynku. Zamiast 10 połączeń z Warszawy będzie 20, zamiast 80 pracowników - 150. - Polski rynek lotniczy jest bardzo atrakcyjny - uważa szef linii.
- Oprócz połączeń do miast Unii rozwiniemy połączenia z innymi miastami Norwegii, gdzie pracuje wielu Polaków. Chcemy ułatwić im dojazd bez konieczności przesiadania się w Oslo. Coraz więcej Polaków wraca w piątek do rodzin w Polsce, a w niedzielę znów jadą do pracy w Norwegii, więc tego potrzebują - wyjaśnia Bjorn Kjos, dyrektor generalny linii Norwegian.
Z jego zapowiedzi cieszą się robotnicy spod Tarnowa, którzy co dwa tygodnie lecą za koło polarne na platformy wiertniczych firmy Statoil na Morzu Barentsa. - Teraz sześć godzin tracimy na przesiadkę w Oslo - opowiadają.
Norwegian chce też dwukrotnie zwiększyć zatrudnienie w Polsce, m.in. przyjmie polskich pilotów i stewardesy. Zwiększy też obsługę naziemną w swojej bazie na Okęciu, bo do końca roku zamiast dwóch samolotów pojawią się cztery. Norweska linia nie obawia się tanich konkurentów na polskim rynku. - Tamte linie latają na mniejsze lotniska, znacznie oddalone od miast - mówi Kjos. - My zapewniamy dolot na centralne lotniska, co przyciąga do nas również biznesmenów. Okazuje się, że w ruchu europejskim nie potrzebują w samolocie oddzielnej klasy ani darmowych posiłków. Oczekują stabilnej i pewnej oferty, ograniczenia kosztów podróży służbowych. A my staramy się im to zapewnić - mówi Kjos.
Norwegian jest spółką giełdową i największą skandynawską tanią linią lotniczą. Powstała w 2002 roku, ma 24 samoloty, 800 pracowników. Główna siedziba firmy mieści się w skromnym budynku na dawnym lotnisku Fornebu w Oslo. Na polskim rynku pojawił się w 2005 r., uruchamiając połączenie Kraków - Oslo i Warszawa - Oslo. W lipcu ub.r. linia otworzyła bazę w Warszawie i uruchomiła kolejne połączenia do Alicante, Malagi, Dublina, Rzymu, Sztokholmu, Aten, Nicei, Kopenhagi i Bergen. Oraz połączenie Gdańsk - Oslo i Kraków - Sztokholm.
Zdaniem Kjosa Warszawa ma jeszcze jeden atut - lepszą lokalizację na lotniczej mapie Europy niż np. Berlin. To pozwoli jego zdaniem w przyszłości rozwijać siatkę połączeń w kierunkach wschodnich.
źródło - Gazeta Wyborcza
powrót |