Droższe bilety do Wielkiej Brytanii
Brytyjski rząd od 1 lutego podnosi opłaty pobierane od pasażerów linii lotniczych. Co to oznacza dla pasażerów? Ceny biletów wyższe o 5 funtów.
Decyzję brytyjskiego rządu ogłoszono 6 grudnia 2006 r., a w życie wejdzie ona 1 lutego 2007 r. Jak zmieniły się stawki? Lecący tanimi liniami zamiast 5 funtów zapłacą 10, a podróżujący tradycyjnymi zamiast 10 zapłacą 20 funtów. Opłata pobierana jest tylko raz podczas podróży z Wysp do Europy. Jeśli więc podróżujemy samotnie z Łodzi do Londynu i z powrotem to zapłacimy dodatkowo 5 funtów (czyli tyle ile wyniosła podwyżka).
Ale o podwyżce cen wiedzą tylko nieliczni klienci. - Ci, którzy kupili bilety po 6 grudnia, mieli podwyżkę wliczoną w cenę biletu - mówi Tomasz Kułakowski z Ryanair. - Natomiast pasażerowie, którzy jeszcze w listopadzie kupili bilety na luty, muszą dopłacić 5 funtów od osoby.
Takie rozwiązanie sprawy zdenerwowało pasażerów. - O dodatkowej opłacie linie lotnicze poinformowały mnie mailem w piątek - mówi Anna Kowalczyk, łodzianka. - A wylot mam za kilka dni, drugiego lutego. Czyli tak naprawdę nie mam wyboru i muszę zapłacić - dodaje Kowalczyk. Rzeczywiście pasażerowie Ryanair zostali postawieni pod ścianą. Zmiana cen biletów pozwala im co prawda rozwiązać umowę z przewoźnikiem (i odzyskać pieniądze), ale również pozbawia ich możliwości lotu. - Nawet jeśli zrezygnuję, a Ryanair odda mi pieniądze, to w ciągu tygodnia nie znajdę przecież już innego taniego lotu - irytuje się Kowalczyk.
Dlaczego informacja o zmianach cen dociera do pasażerów tak późno? - Od grudnia przyjęliśmy 7 mln rezerwacji. Staramy się docierać do klientów z informacją najszybciej jak to możliwe, ale nie zawsze się to udaje - odpowiada Kułakowski. Firma przyznaje jednak, że cała sytuacja jest dla podróżnych bardzo nieprzyjemna. Winą za ten stan rzeczy obarcza jednak brytyjski rząd: Postępowanie Anglików jest oczywiście niesprawiedliwe, czemu wielokrotnie Ryanair dal publiczny wyraz. Niestety, twarde prawo, ale prawo i musimy się do niego stosować - mówi Kułakowski.
Nowe podatki dotyczą wszystkich linii lotniczych, ale nie w każdej z nich pasażerowie mają takie zmartwienia: - U nas to my pokrywamy dodatkowe koszty - mówi Emilia Osewska-Mądry, dyrektor British Airways w Polsce.
źródło - Gazeta Wyborcza
powrót |