Drogie niebo nad Polską
Linie lotnicze uważają, że opłaty lotniskowe i stawki za korzystanie z polskiej przestrzeni powietrznej są zbyt wysokie. Pochłaniają nawet do 70 proc. ceny biletu.
Za bilet na trasie Warszawa – Rzym liniami Centralwings trzeba zapłacić około 500 zł. Jednak koszty przewoźnika stanowią niespełna 30 proc. wartości biletu. Resztę stanowią opłaty, m.in. hałasowa, za korzystanie z lotniska, z przestrzeni powietrznej, za start lub lądowanie samolotu. Pobierają je spółki zarządzające portami lotniczymi w poszczególnych krajach.
– Od wysokości tych opłat zależy ostateczna cena biletu – potwierdza Eryk Kłopotowski z linii SkyEurope. – Ustala je indywidualnie każdy kraj. Nie da się ukryć, że te w Polsce są jednymi z najwyższych w Europie – dodaje.
– Nie jest to do końca prawda – ripostuje Artur Burak, rzecznik prasowy Przedsiębiorstwa Porty Lotnicze, zarządzającego Okęciem. –Opłaty nawigacyjne za przelot nad terytorium Polski są porównywalne do tych w innych krajach. Poza tym istnieje związek między wysokością opłaty a wielkością kraju i jego położeniem geograficznym. Czym mniejsze państwo, tym niższa opłata, choć od tej reguły istnieją wyjątki. Stawki ustala bowiem indywidualnie każdy kraj – wyjaśnia.
Niestety, efekt naszych kalkulacji jest taki, że wielu przewoźników omija Polskę, wybierając przelot nad tańszymi Czechami czy Słowacją.
Linie lotnicze płacą również za każdorazowe lądowanie samolotu. Na warszawskim Okęciu kosztuje to w zależności od typu maszyny od 1200 do 4000 zł i są to kwoty porównywalne z innymi lotniskami Europy. Do tego dochodzą jeszcze opłaty za parkowanie samolotu, tankowanie i dowóz pasażerów.
źródło - Życie Warszawy
powrót |