tanie linie lotnicze

Mapa

kamera Queensland  Ipswich WebCams
Queensland , Ipswich WebCams

 
tanie linietanie linie lotniczetanie latanie
tanie biletylinie lotniczebilety lotnicze
central wingswizzair
tanie latanie

tanie latanie

Tanie linie cienko przędą


Walka między przewoźnikami zaostrza się coraz bardziej. Nie wszyscy ją przetrwają.Polski rynek lotniczy jest w przededniu kolejnej rewolucji. Jej sprawcą jest Ryanair, a ofiarami mogą stać się najsłabsze tanie linie lotnicze. Jeszcze do niedawna siły na rynku przewozów lotniczych były w miarę wyrównane - żaden z dotychczasowych graczy nie był zdolny do powalenia rywali. Jednak Ryanair jest na tyle duży i silny, że może to zrobić. Wprawdzie w zeszłym roku przewiózł na trasach do i z Polski jedynie 260 tys. pasażerów, co dało mu piątą pozycję wśród tanich linii, ale już tej wiosny wysforował się na drugie miejsce. W pierwszym kwartale 2006 r. miał u nas niemal tyle samo pasażerów co w całym roku ubiegłym. Teraz chce wyprzedzić taniego przewoźnika nr l -węgierską firmę Wizzair. I nie będzie przebierać w środkach, by osiągnąć ten cel.

- Jeszcze w tym roku otworzymy kilka nowych linii z Polski, będziemy obniżać ceny biletów, wprowadzać promocje - mówi Tomasz Kułakowski, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu na Europę Wschodnią w Ryanair. Inne firmy, by nie tracić pasażerów, będą musiały się do nas dostosować. Jeszcze tej zimy może się zacząć fala odwrotów tanich linii lotniczych z Polski. Według ekspertów w największych opałach mogą być ci przewoźnicy, których działalność koncentruje się na Europie Środkowo-Wschodniej, czyli Wizzair, SkyEurope i Centralwings. Dlaczego? Rynek środkowoeuropejski pomimo gwałtownego rozwoju jest wciąż dużo mniejszy i mniej intratny od zachodnioeuropejskiego. Trasy są tu dłuższe, a długodystansowe połączenia są mniej rentowne od krótkich. Ceny biletów nie rosną bowiem proporcjonalnie do odległości. Ponadto na Zachodzie lata wielokrotnie więcej ludzi niż u nas (sam Ryanair rocznie przewozi tylko do i z Hiszpanii więcej pasażerów niż nasz LOT we wszystkich kierunkach).

easyJet czy Ryanair mają więc dość pieniędzy, by dokładać do tych połączeń z Europą Środkową, które na razie są nierentowne. Mniejsze firmy nie mają takich możliwości. A to oznacza, że muszą pojawić się przegrani. Część przewoźników wycofa się z polskiego rynku albo ograniczy działalność do połączeń, na których nie ma tak ostrej rywalizacji. Inni specjaliści przewidują jednak, że może dojść też do bankructw. Analitycy austriackiego banku CAIB uważają, że taki czarny scenariusz jest możliwy w przypadku słowackiego SkyEurope. W piątek ten przewoźnik, notowany na wiedeńskiej i warszawskiej giełdzie, przedstawił wyniki kwartalne. Jego strata netto była wyższa niż w tym samym okresie 2005 r. Nie zachwyciło to inwestorów i akcje firmy poleciały w dół.

Eryk Kłopotowski, rzecznik SkyEurope, jest jednak dobrej myśli. - Pozyskaliśmy ostatnio dużego, poważnego inwestora - fundusz York Global Finance II, który wesprze nas sumą niemal 39 min euro - mówi. - Gdybyśmy nie mieli przyszłości, żadna firma nie zainwestowałaby w nas takich pieniędzy. Nasze straty wynikają przede wszystkim z zakupu nowych samolotów - dodaje. SkyEurope nie zamierza dać za wygraną i już zaczął latać tam, gdzie Ryanaira nie ma. Z Polski do Chorwacji, Grecji, Hiszpanii, Włoch, z Rumunii do Włoch czy z Bułgarii na Węgry. Szczególnie zainteresowany jest Bałkanami, bo to niemal dziewiczy rynek ze słabymi przewoźnikami narodowymi. Z kolei Wizzairowi może pomóc to, że jego największym udziałowcem jest silna amerykańska firma z branży lotniczej - Indigo.

W gorszej sytuacji znajduje się natomiast Centralwings. W 2005 r. przyniósł aż 40 mln strat, w tym mogą być one jeszcze większe. Wprawdzie jego właścicielem jest silny wciąż LOT, ale i on zaczyna mieć kłopoty, tracąc udziały w rynku na rzecz tanich przewoźników. Ostatnio zaczął wyzbywać się swego majątku, żeby wyjść na plus. Niedługo może nie mieć z czego dokładać do swego taniego przewoźnika. Albo straci na to ochotę, bo również Centralwings odbiera mu rynek i pasażerów. Na polskim rynku lotniczym zapowiadają się więc ciekawe czasy. Pasażerowie na wojnie cenowej skorzystają, bo dostaną tańsze bilety. Ale tylko do czasu, bo konkurencja - po nieuchronnej fali odwrotów lub plajt - znowu się skurczy i ceny pójdą w górę.

Polski rynek lotniczy rozwija się najszybciej na świecie. W 2005 r. liczba pasażerów obsłużonych przez polskie lotniska wzrosła do 11,5 mln, czyli o 30 proc. w porównaniu z rokiem wcześniej. Tanie linie lotnicze obsłużyły w ubiegłym roku nieco ponad 31 proc. wszystkich pasażerów, podczas gdy w pierwszej połowie tego roku już blisko połowę. Tymczasem jeszcze na początku 2004 roku ich udział w rynku szacowany był na ok. 2 - 3 proc.

W 2005 r. samoloty lądowały i startowały z polskich lotnisk aż 208 tys. razy. Polskie niebo podzieliły między siebie 43 linie lotnicze, z czego jedna trzecia to tani przewoźnicy. Ich liczba zwiększa się z roku na rok, bo i chętnych na tanie latanie wyraźnie przybywa. Lider rynku - WizzAir przewiózł w ubiegłym roku 1,2 mln pasażerów, o 230 proc. więcej niż rok wcześniej.


źródło - Dziennik Polska Europa Świat

powrót

25 października 2007 r. Airbus 380 linii Singapore Airlines poleci w dziewiczy rejs z Singapuru do Sydney. A już w poniedziałek rozpocznie się aukcja internetowa - dzięki której użytkownicy z całego świata będą mogli zakupić bilet na ten rejs. Całkowity dochód ze sprzedaży biletów na inauguracyjny lot największego na świecie samolotu pasażerskiego zostanie przekazany na cele charytatywne. C


Cimber Air


strona główna   |   artykuły   |   lotniska   |   praca   |   kontakt
Wszelkie prawa zastrzeżone © TL2007 | Polityka serwisu