30-letni Australijczyk, ponoć nieszczęśliwie zakochany, rozładował stres powodując alarm bombowy na pokładzie chińskiego samolotu. Teraz odpowie przed chińskim sądem - poinformowała w środę agencja Xinhua.
Australijczyk, urodzony w Hongkongu i zajmujący się handlem kosmetykami, po starcie z Kantonu umieścił w toalecie kartkę z ostrzeżeniem, że na pokładzie jest bomba.
Gdy kartkę znaleziono, Airbus A330 linii Southern Airlines z 214 pasażerami na pokładzie natychmiast zawrócił i wylądował w Kantonie. Pasażerów i załogę ewakuowano, samolot - ze względów bezpieczeństwa zaparkowany jak najdalej od terminalu - dokładnie przeszukano. Kiedy okazało się, że bomby nie było, zaczęto szukać autora fałszywego ostrzeżenia. Australijczyka zdradził charakter pisma. Mężczyzna przyznał się do wszystkiego, podając jako powód frustrację po zerwaniu z ukochaną. Natychmiast został aresztowany.
Producent samolotów Airbus może przejąć 51 proc. udziałów montażowni samolotów w chińskim Tianjin a chiński rząd kontrolowałby 29 proc.
Jeśli tak się stanie, będzie to pierwsza tego typu inwestycja wicelidera światowego rynku lotniczego.
Fabryka ma osiągnąć zdolność produkcyjną na poziomie czterech maszyn na miesiąc. Pierwsze dostawy planowane są w dwa lata po uruchomieniu produkcji.
Krys