Nerwowo na Okęciu
Kilkuset pasażerów nie odleciało wczoraj z Warszawy do Londynu. Odwołano samoloty lądujące na Heathrow, a na Okęciu zaroiło się od antyterrorystów.
- Chcemy wrócić do domu. Nie mamy pieniędzy. Nasz lot został odwołany, a najbliższy jest za cztery dni - mówią Karolina i Weronika z Kalifornii.
Linie lotnicze twierdzą, że nie zostawiły swoich klientów bez opieki. Zapewniły im suchy prowiant i napoje, a w niektórych przypadkach nawet miejsce w hotelu.
Pasażerowie mieli kłopoty z uzyskaniem informacji, kiedy i czy w ogóle odlecą. Nie można było się niczego dowiedzieć w punkcie informacyjnym, a przez megafon ogłaszano coraz to inną godzinę, o której będzie wreszcie coś wiadomo. Zdenerwowani podróżni gromadzili się w grupkach przed halą odlotów wokół swoich walizek. Inni próbowali zarezerwować miejsca w samolotach lecących inną trasą lub w innym terminie.
- Do Nowego Jorku mogę polecieć jutro albo dziś przez Paryż, ale wtedy będę musiała dopłacić. Jeszcze nie wiem, co zrobię - mówi Urszula Kozłowska, stojąca w kolejce po informacje British Airways.
Na lotnisku widać było wzmocnione patrole Straży Granicznej i policji. Około jedenastej pojawili się antyterroryści w kominiarkach. Podróżni próbowali im robić zdjęcia.
Atmosferę podgrzały dwa fałszywe alarmy bombowe: trzeba było ewakuować wszystkich z terminali, bo ktoś zostawił bagaż bez opieki. Po kilkunastu minutach wszystko wróciło do normy. - Takie wypadki zdarzają się kilka razy dziennie. Nie mają nic wspólnego z tym, co się stało na Heathrow - mówi rzecznik Polskich Portów Lotniczych Artur Burak.
Nerwowo było też na innych lotniskach w Polsce. Na rzeszowskim lotnisku Jasionka kilka godzin czekali podróżni, którzy mieli lecieć liniami Ryanair do Londynu. Samolot z Londynu do Łodzi, na który czekało blisko dwustu pasażerów, mających się udać w rejs powrotny, został odwołany. Z krakowskich Balic, które nie mają bezpośredniego połączenia z Heathrow, nie odleciał tylko jeden samolot, ale inne miały spore opóźnienia. We wszystkich portach lotniczych wprowadzono zwiększone środki bezpieczeństwa.
Rzeczpospolita
powrót |