Mieszkańcy Gliwic boją się samolotów
Jak donosi Gazeta Wyborcza Gliwice już po raz drugi zwróciły się do Agencji Ruchu Lotniczego z prośbą o zmianę korytarza lotniczego, bo ludzie protestują przeciwko samolotom pojawiającym się nad miastem. Nic to jednak nie dało.
Sprawa stała się głośna cztery lata temu, gdy Gliwice, Tarnowskie Góry i Bytom zażądały od Agencji Ruchu Lotniczego, by zmieniła trasę lotów samolotów transportowych startujących z Pyrzowic. Argumentowano, że w przypadku katastrofy lotniczej, samolot spadnie na gęsto zamieszkane osiedla. Poza tym hałas maszyn przelatujących tuż nad osiedlami przekracza normy.
ARL stwierdziła, że trasa zostanie zmieniona w 2003 lub 2004 roku. Skończyło się na obietnicach. Dlatego kilka dni temu miasto po raz drugi poprosiło agencję, by zmieniła korytarz powietrzny. - Musieliśmy zareagować, bo dzwonią zdenerwowani ludzie i pytają, kiedy wreszcie zrobimy porządek z tymi samolotami - mówi Marek Jarzębowski, rzecznik miasta.
Maria Sadowska mieszka niedaleko lotniska gliwickiego aeroklubu. Mówi, że małe maszyny w ogóle jej nie przeszkadzają, ale kolosów startujących z Pyrzowic się boi. - Gdyby taki samolot spadł na osiedle, nie byłoby co z nas zbierać. Zamiast nad domami mogą przecież latać na lasami - mówi pani Maria. - Kiedyś samoloty tak hałasowały, że budziły mnie rano. Dzisiaj latają trochę wyżej, ale ruch nadal jest jak w ulu.
Adam Halama jest myśliwym. Często, gdy na myśliwskiej ambonie wypatruje zwierząt, podziwia też samoloty przelatujące nad okolicą. Pojawiają się wcześnie rano , późno w nocy, i za dnia zdarzają się loty. Pan Adam mówi, że gdyby to od niego zależało, transportowce i pasażerskie nie latałyby nad terenem zabudowanym. - Ale z drugiej strony, jak jestem w Monachium, to samolot przelatuje mi tuż nad głową. I nikogo to nie razi - mówi.
Rafał Marczewski, dyrektor ARL, stawia sprawę jasno. Gdyby samoloty znikły znad Gliwic, musiałyby się pojawić nad innymi miastami aglomeracji śląskiej.
Sprawę rozwiązałyby nowe urządzenia radionawigacyjne w Pyrzowicach. Są jednak bardzo kosztowne i pojawią się dopiero, gdy na śląskie lotnisko zacznie przylatywać więcej samolotów.
źródło - Gazeta Wyborcza
powrót |