Polski przewoźnik wyraźnie nie miał szczęścia do ludzi, którzy nim kierowali.
Dwa poprzednie zarządy uwikłane były w konflikty: jeden z prawem, drugi z załogą. I obydwa znacznie częściej zajmowały się sprawami wewnętrznymi niż wizerunkiem i wiarygodnością przewoźnika.
Wprowadzenie do władz spółki prawników, w dodatku znających się na prywatyzacji, daje nadzieję, że będzie ona zarządzana profesjonalnie. Efektem ich działań powinno być znalezienie inwestora lub wprowadzenie przewoźnika na giełdę.
Do tego potrzebna jest jasna i konsekwentnie realizowana strategia. W sytuacji ciągłego chaosu trudno walczyć o pozycję na rynku. Tym bardziej że w lotnictwie konkurencja jest wyjątkowo ostra i bezlitosna.
Nadzieję na pozytywne zmiany w LOT mąci rezygnacja Władysława Bartoszewskiego. Jego osoba miała być gwarantem przejrzystości spółki. Następcy profesora to osoby namaszczone przez Ministerstwo Skarbu. Ten sam resort, który w niejasny sposób obsadza stanowiska w innych spółkach kontrolowanych przez państwo. Mamy nadzieję, że z tą firmą - dobrze znaną za granicą - resort będzie postępował znacznie rozsądniej.
Po ośmiu miesiącach Boeing otrzymał zamówienia na 841 samolotów.
Airbus miał zamówienia na 713 samolotów.
Amerykanom pomógł nowy model B787 Dreamliner.