Rozmowa z Agnieszką Stegenką‚ szefową działu Human Resources linii lotniczych Centralwings.
Kto może starać się o stanowisko stewarda lub stewardesy?
Agnieszka Stegenka: Każdy‚ kto jest przeciętnie zdrowy‚ zna język angielski‚ ma wyższe wykształcenie i naprawdę chce wykonywać tę pracę. Stawiamy na ludzi młodych‚ którzy wiedzą, czego chcą‚ dając im w zamian możliwości awansu w naszej firmie.
Czemu ważne jest wyższe wykształcenie?
Zależy nam‚ by nasi pracownicy mieli szerokie horyzonty i byli ciekawi świata. Steward musi wbrew pozorom ciągle się uczyć i poznawać np. nowe procedury bezpieczeństwa‚ przechodzić kursy przypominające. Dlatego cenimy gotowość i chęć ciągłego rozwoju. Zatrudniamy nawet studentów‚ o ile są na tyle dojrzali‚ że potrafią połączyć obowiązki zawodowe z nauką. Mamy nawet takich‚ którzy piszą doktorat.
Kto zazwyczaj przystępuje do rekrutacji?
Kiedy pytamy naszych kandydatów o motywację‚ wielu odpowiada‚ że lotnictwem interesuje się od dzieciństwa i to ich pasja. Stewardami są piloci szybowców‚ baloniarze‚ a także ci‚ którzy w przyszłości chcą zasiąść za sterami samolotów pasażerskich. Dużo jest amatorów znających rynek i branżę - mają błysk w oku‚ kiedy mówią o lataniu.
Jakie perspektywy otwierają się przed stewardesami i stewardami?
W Centralwings już po roku można zostać szefem pokładu‚ a potem instruktorem. Poza tym osoby po przeszkoleniu nie mają problemu ze znalezieniem pracy. Owszem‚ nabory zdarzają się raz na jakiś czas‚ ale rynek potrzebuje stewardów i można szukać zatrudnienia także wtedy, gdy nie ma rekrutacji. Trzeba się jednak liczyć z tym‚ że linie lotnicze przenoszą swoje bazy i być może konieczna będzie zmiana miejsca zamieszkania.
Ile można zarobić?
Na wynagrodzenie‚ które otrzymują stewardesy i stewardzi, składają się trzy elementy: pensja podstawowa‚ diety za pobyt za granicą i tzw. nalot‚ czyli płaca za godziny spędzone w powietrzu. Wraz z zajmowaniem coraz wyższych stanowisk‚ składnik zmienny‚ czyli diety i naloty, się zwiększa. Generalnie w branży osoba na stanowisku członka personelu latającego może liczyć na ok. 3 tys. złotych.
Straż graniczna podczas rutynowej kontroli znalazła 7 kilogramów kokainy w bagażu Niemca, który udawał się do Londynu.
Walizki miały trafić do bagażowego luku samolotu.