tanie linie lotnicze

Mapa

kamera Austria  Rauris, Salzburg - Marktplatz
Austria , Rauris, Salzburg - Marktplatz

 
tanie linietanie linie lotniczetanie latanie
tanie biletylinie lotniczebilety lotnicze
central wingswizzair
tanie latanie

tanie latanie

Słone opłaty na polskich lotniskach


Polskie lotniska nie muszą obniżać opłat dla pasażerów, ponieważ konkurencja między nimi jest prawie żadna. Okęcie jest jednym z najdroższych lotnisk w Europie. Nasze porty lotnicze należą do najdroższych w Europie. W efekcie wszyscy płacimy więcej za bilety. Za latanie z polskich portów lotniczych trzeba słono płacić. Według Międzynarodowego Stowarzyszenia Przewoźników Lotniczych (IATA), które co roku publikuje ranking 50 najdroższych lotnisk na świecie (pod uwagę bierze m.in. opłatę pasażerską i taksę za lądowanie samolotu), w zeszłym roku warszawskie Okęcie zajęło w rankingu 24 pozycję. Rok wcześniej było jeszcze droższe, bo znalazło się na 22. miejscu. Tańsze od niego okazały się lotniska m.in. w Waszyngtonie, Rzymie, Helsinkach, Seulu, Madrycie i Hongkongu. W zeszłym roku Okęcie spadło w rankingu, ale tylko dlatego, że wiele innych lotnisk w tym czasie podnosiło opłaty.

- Stawki za lądowanie samolotu w Warszawie należą do najwyższych na świecie - mówi Tomasz Kułakowski, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu na Europę Wschodnią w irlandzkiej linii Ryanair. Nieco wyższe od średniej europejskiej są na polskich lotniskach opłaty za obsługę pasażerów, na przykład za dowożenie ich do samolotów. Przekłada się to oczywiście na ceny biletów, bo linie lotnicze muszą z nich pokryć swoje koszty. Gdyby były niższe, powinny potanieć także przeloty.

Dlaczego nasze porty są równie drogie jak te w zachodniej Europie, choć Polska jest od niej znacznie biedniejsza i tańsza? - Koszty infrastruktury lotniskowej i pozyskania kapitału na jej budowę są u nas podobne jak na Zachodzie - wyjaśnia Artur Burak, rzecznik Polskich Portów Lotniczych. Zdaniem Adriana Furgalskiego, eksperta transportowego z firmy doradczej ZDG TOR, przyczyną jest brak konkurencji między naszymi lotniskami. Państwowa firma PPL kontroluje większość z nich. W sześciu (w Warszawie, Rzeszowie, Zielonej Górze, Krakowie, Poznaniu i Szczecinie) jest jedynym albo większościowym udziałowcem. W pozostałych ma mniejszościowe udziały, ale silną pozycję. - Jeśli PPL nie mają konkurencji z prawdziwego zdarzenia, nie muszą też walczyć o klienta, obniżając swe opłaty - mówi Furgalski. - To nieprawda - polemizuj z nim Artur Burak, rzecznik PPL. - Kilka polskich lotnisk zmniejszyło ostatnio swe opłaty, żeby przyciągnąć nowe linie i zwiększyć u siebie liczbę połączeń. Należał do nich Rzeszów, którego jesteśmy 100-procentowym udziałowcem. Nam zależy, żeby wszystkie nasze lotniska były pełne.

Opłaty nie spadły jednak na dwóch największych i najbardziej obleganych lotniskach w Polsce - w Warszawie i w podkrakowskich Balicach. Mogłoby się to zmienić, gdyby udało się wcielić w życie rządowy pomysł, by oddać lotniska regionalne samorządom wojewódzkim. Jednak na razie idzie to jak po grudzie. Tomasz Kułakowski uważa, że polskie lotniska potaniałyby też wtedy, gdyby inaczej niż dziś była zorganizowana ich obsługa. Spółka Petrolot ma monopol na dostawy paliwa do samolotów we wszystkich największych portach lotniczych. I dlatego paliwo jest w nich droższe niż w wielu innych krajach, gdzie dostarcza je kilka konkurujących ze sobą firm. - Według naszych uśrednionych szacunków taniej - o trzy procent - niż w Polsce samoloty tankują między innymi w Monachium, Pradze i Budapeszcie - mówi Krzystof Rudnicki, dyrektor polskiego oddziału Międzynarodowego Stowarzyszenia Przewoźników. Ceny paliwa w Petrolocie są tak wysokie jeszcze z jednego powodu: jeden z jego dwóch udziałowców to LOT, który nie jest zainteresowany ułatwianiem życia rywalizującym z nim liniom. Niestety, na razie nie zapowiada się, że Petrolotowi wyrośnie konkurencja.

Artur Burak uważa jednak, że sytuacja nie jest wcale zła, bo Polska po Chinach jest najszybciej rozwijającym się rynkiem lotniczym na świecie. To zaś jego zdaniem oznacza, że opłaty lotniskowe w naszym kraju nie są tak wysokie, żeby odstraszać linie lotnicze.

źródło - Dziennik Polska Europa Świat

powrót

British Airways i Virgin Atlantic to odwieczni rywale powietrznej podróży z Wysp do Stanów Zjednoczonych. Komfort lotu u obu przewoźników w pierwszej klasie jest bardzo podobny ale Virgin Atlantic jest znacznie tańszy! Na pokładach Virgin stworzono Snooze Zone – strefę drzemki, gdzie światła są przytłumione a ze słuchawek sączy się przyjemna dla ucha relaksacyjna muzyka. O rozkładanych fote


Brussels Airlines


strona główna   |   artykuły   |   lotniska   |   praca   |   kontakt
Wszelkie prawa zastrzeżone © TL2007 | Polityka serwisu