LOT wygrywa na wojnie producentów samolotów
Dwa nowe embraery 175 pojawią się lada dzień we flocie PLL LOT. Być może w przyszłości brazylijskie maszyny zastąpią wysłużone boeingi 737 - uważają eksperci lotnictwa.
Spodziewana dostawa to jeden z wyników współpracy, jaką od kilku lat LOT prowadzi z Brazylijczykami. W polskich barwach latają już dwadzieścia trzy embraery - najwięcej - 11 - jest maszyn ERJ 145, mających zasięg 1,5 tys. km i zabierających na pokład do 48 osób. Są też już dwa samoloty 175.
Najnowsze maszyny zamówione w fabryce w miejscowości San Jose Dos Campos pod Sao Paolo mają dwa razy większy zasięg (trzy tys. km) i niemal dwa razy większą pojemność. Mogą zabrać na pokład 82 osoby. Są przygotowane do obsługi rejsów na terenie całej Europy.
Maszyny są niezwykle ekonomiczne, a ich wykorzystywanie znacznie bardziej uzasadnione finansowo niż większych, cięższych i pochłaniających więcej paliwa boeingów 737 czy airbusów A320 (embraery 175 nie są bezpośrednimi rynkowymi konkurentami wspomnianych samolotów, choćby ze względu na mniejszą ładowność).
- Maszyny, które zamówiliśmy, doskonale odpowiadają naszym potrzebom - ocenia Leszek Chorzewski, rzecznik PLL LOT. - Stąd w kontrakcie na embraery 175 możliwość dokupienia kolejnych ośmiu maszyn, tak by wszystkich embraerów 175 było u nas dwanaście.
LOT nie ujawnia, ile zapłacił za brazylijskie cacka, ale średnia cena rynkowa embraera 175 to około 20 mln dolarów (boeinga 737 około 35-40 mln dolarów). Ale embraery to dla LOT-u maszyny idealne. Polski przewoźnik, jak na warunki światowe, jest linią średniej wielkości, nie potrzebuje zatem wielu samolotów o zasięgu większym od trzech tys. km (czyli obszar całej Europy). Nie najwyższa ładowność brazylijskich maszyn pozwoli bez większych problemów zapełnić pasażerami prawie wszystkie fotele na prawie wszystkich trasach. Do tego po cenach, które pozwolą LOT-owi na coroczne wypracowywanie dobrych wyników finansowych i kolejne inwestowanie w sprzęt. A to rzecz najistotniejsza w lotniczym biznesie.
Wydaje się zresztą, że nie tylko bliska współpraca z Embraerem wyjdzie polskiemu przewoźnikowi na dobre. W świetle ostatniej nie najlepszej passy Airbusa (kłopoty z programem rozwojowym A350) także podjęta w ub.r. strategiczna decyzja o zakupie nowych maszyn długodystansowych w Seattle (siedziba Boeinga), a nie w Tuluzie (centrala Airbusa) jest uzasadniona.
W 2008 roku LOT odbierze, jako pierwsza linia w Europie, nowoczesne boeingi 787 dreamliner. Kontrakt z Amerykanami zakłada, że w 2010 roku w polskich barwach będzie latać osiem dreamlinerów. LOT ma możliwość dokupienia maszyn po atrakcyjnych cenach. Otrzymał bowiem status tzw. launch customera, czyli pierwszego klienta w danym rejonie świata.
787 planowo przechodzi testy, tymczasem program budowy nowej konkurencyjnej maszyny z Tuluzy został wyhamowany i nie wiadomo, kiedy pierwsze A350 trafią do klientów. Do tego Airbus i Boeing stale się atakują, walcząc o nowych klientów. LOT, a tym samym polscy pasażerowie, są na razie bezpieczni. Zamówienia są realizowane na czas.
źródło - Życie Warszawy
powrót |