Inwestycje w Jasionce
Jasionka jest szansą, na wzrost zamożności Podkarpacia - twierdzą zgodnie nasi urzędnicy i politycy, i na tym ich zgoda się kończy. Nie potrafią się dogadać w sprawie rozbudowy naszego lotniska.
Budowa nowego terminalu ma się rozpocząć jesienią, ale inwestycja stoi pod dużym znakiem zapytania. Powodem są spory urzędników i polityków, którzy nie potrafią powiedzieć, kto ma dysponować 16 mln zł przyznanymi z budżetu państwa na rozbudowę lotniska w Jasionce. Jeżeli pieniądze nie zostaną w tym roku wykorzystane, to w przyszłym lotnisko nie dostanie ani grosza. - Bardzo nam zależy na inwestycji, ale jest problem z pieniędzmi. Nie wiadomo, kto maje otrzymać - twierdzi Artur Burak, rzecznik Przedsiębiorstwa Państwowe Porty Lotnicze, które dzierżawią grunty lotniska od samorządu podkarpackiego. - Jak to nie wiadomo? - dziwi się Jan Tomaka, poseł Platformy Obywatelskiej. - Pieniądze dostanie PPL - dodaje. Ale PPL boi się, że całej kwoty nie będzie w stanie w tym roku wykorzystać i część pieniędzy przepadnie. Dlatego Porty proponują, by te pieniądze przeznaczyć w pierwszej kolejności na budowę płyty postojowej i urządzeń do odladzania samolotów. - Posłowie nie określili konkretnego celu inwestycji. Jest tylko ogólnie napisane, że na rozbudowę lotniska. Teraz parlamentarzyści powinni się martwić, jak ten zapis zmienić - odpowiada rzecznik Burak.
Władze marszałkowskie chcą powołać spółkę prawa handlowego, która przejmie podrzeszowskie lotnisko od PPL-u. Twierdzą, że tylko w ten sposób będzie można ubiegać się o fundusze unijne na rozbudowę Jasionki. W spółce 49 proc. udziałów ma mieć województwo, drugie 49 proc. PPL, a pozostałe dwa Rzeszów lub ewentualnie prywatny inwestor. Powołanie spółki jest konieczne, bo tylko wtedy będzie można wykorzystać dodatkowe 10 mln zł, które Sejmik Województwa Podkarpackiego przeznaczył na rozbudowę lotniska. Kłopot w tym, że spółka do tej pory nie powstała i nie wiadomo nawet dlaczego. Aleksandra Zioło, rzecznik marszałka, nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie. Przekonuje, że Podkarpacie nie straci 16 min zł. - Ostatecznie zostaną nam one przekazane w formie kontraktu dla województwa - twierdzi Zioło. Podkarpaccy parlamentarzyści, którzy wywalczyli te pieniądze, nie są takimi optymistami. - Tu chodzi o zupełnie inne problemy, nie mające nic wspólnego z merytorycznymi argumentami - mówi tajemniczo Jan Tomaka, poseł Platformy Obywatelskiej. - Na razie nie chcę zdradzać szczegółów. Ujawnię je jeżeli nie będzie przełomu w rozmowach między PPL-em a marszałkiem - zapowiada Tomaka. Wtóruje mu Stanisław Ożóg, poseł PiS i jednocześnie wiceszef Sejmowej Komisji Finansów Publicznych.
- Powołanie spółki trwa 4-5 miesięcy. Nikt tak naprawdę nie potrafi powiedzieć, dlaczego ona nie powstaje. Terminal to priorytet. Nie jestem przeciwnikiem powoływania spółki, ale należy ją stworzyć w takim momencie, żeby po 3 miesiącach nie zbankrutowała. Pieniędzy z UE nie dostanie się na budowę terminalu, bo procedura ubiegania się o fundusze unijne trwa co najmniej rok. Do tego czasu trzeba znaleźć inne sposoby finansowania inwestycji. Musimy mieć terminal do jesieni 2007 r., bo takie są wymogi traktatu z Schengen. Do portu rocznie dopłacamy 7 mln zł, dlatego w terminalu chcemy także prowadzić działalność komercyjną. Tanie linie lotnicze wymusiły na portach maksymalnie zredukowane opłaty za korzystanie z lotniska. Kiedyś działalność portów była finansowana z usług lotniskowych, czyli za lądowanie samolotu i odlatującego pasażera. Dzisiaj pokrywa ona około 60 proc. kosztów portu. Pozostałe 40 proc. pokryjemy właśnie z wynajmowania powierzchni sklepowych - przekonuje Jan Straż.
Od dwóch lat lotnisko przechodzi istotne zmiany. Pas startowy został wydłużony o 700 m i jest obecnie drugim w Polsce, po warszawskim Okęciu, pod względem długości. Od października ubiegłego roku irlandzki tani przewoźnik Ryanair uruchomił bezpośrednie połączenia Rzeszowa z Londynem. To wciąż jednak za mało, by lotnisko mogło się rozwijać. Konieczna jest budowa nowego terminalu pasażerskiego. Obecny przypomina mały dworzec autobusowy. O tym, że warto inwestować w pod rzeszowskie lotnisko, przekonuje liczba pasażerów. W tamtym roku było ich ponad 93 tys., szacuje się, że w tym będzie ponad 250 tys. - W 2010 r. powinno być już milion pasażerów, ale nowy terminal będzie w stanie obsłużyć nawet 3 mln - mówi Jan Straż, dyrektor Portu Lotniczego w Jasionce. Lotnisko jest przystosowane do ruchu międzynarodowego. Może obsługiwać duże samoloty, np. Boeing 737 i 800. Posiada oświetlenie nawigacyjne i światła krawędziowe. Wieża kontroli ruchu jest wyposażona w nowoczesne systemy podejścia do lądowania, które pozwalają w ostatnim momencie przejąć maszynę podczas kołowania.
Ryanair chce uruchomić dodatkowe połączenia z innymi krajami europejskimi. Jeszcze w tym roku odbywać się będą loty czarterowe do Tunezji. Być może od czerwca 2006 z Rzeszowa będzie można podróżować bezpośrednio do Nowego Jorku, pod warunkiem jednak, że ruszy budowa terminalu. - Problem polega na tym, że pojemność terminalu jest za mała. Był on kiedyś zaprojektowany dla samolotów klasy ATL, które na pokład zabierają tylko 50 pasażerów. Nie możemy równocześnie odprawiać więcej niż dwóch samolotów - twierdzi dyrektor Straż.
Z pod rzeszowskiego lotniska dziennie odlatują obecnie cztery maszyny: trzy do Warszawy oraz jedna do Londynu. W latach 2006-2013 inwestycje w Jasionce mają pochłonąć 176 mln zł. Nowy terminal ma kosztować 85 mln zł. Ponadto ma powstać dodatkowa płyta postojowa, równoległa do pasa startowego, droga kołowania, terminal cargo i dodatkowa baza paliwowa. Wybudowana ma być także płyta przed hangarami bazy serwisowej Ryanaira, o ile ona w ogóle powstanie. Decyzja o inwestycji ma zapaść do końca czerwca br., ale wiele wskazuje na to, że termin ten zostanie przedłużony. O budowę bazy, oprócz Rzeszowa, ubiega się również łotewska Ryga. - Szansę obu miast są takie same. Wciąż trwają negocjacje. To jest zbyt poważna inwestycja, by decyzje były podejmowane w pośpiechu - mówi Tomasz Kułakowski, dyrektor marketingu Ryanaira na Europę Wschodnią. Docelowo w bazie miało by pracować 1250 osób.
źródło – Gazeta Wyborcza
powrót |