Direct Fly rezygnuje z lotów za granicę. To oznacza, że nie będzie już połączeń z Łodzi do Berlina i na Wschód.
Do Niemiec brakowało chętnych. Mimo wcześniejszej zapowiedzi niskich cen, za lot do Berlina trzeba było zapłacić 500 zł w jedną stronę. Dlatego 34-osobowymi samolotami podróżowało zaledwie kilku pasażerów. - Zrezygnowaliśmy także z lotów do Niemiec z Bydgoszczy i Gdańska - mówi Sebastian Stępak, reprezentujący przewoźnika. - Wszyscy, którzy wykupili bilety, otrzymają zwrot pieniędzy.
Direct Fly likwiduje też loty z Łodzi do Lwowa i Kijowa, na które chętnych było coraz więcej. - Te połączenia zawiesiliśmy z innego powodu - mówi Stępak. - Musimy poczekać na zgodę Ukrainy.
Pozwolenie na regularne loty na Wschód ma tylko narodowy przewoźnik PLL LOT. Dlatego Direct Fly uruchomił czartery (taką zgodę dostał). Samoloty startowały w stałe dni, o stałych porach. - Ukraina uznała, że jest to połączenie regularne i zakazała jego wykonywania - wyjaśnia Stępak.
I zapewnia, że przewoźnik wystąpił już o zgodę na stałe loty. Gdy tylko ją uzyska - a może to nastąpić w ciągu trzech miesięcy - loty z Łodzi na Ukrainę zostaną przywrócone.
Na razie linia zamierza rozwijać połączenia krajowe. Nieźle sprzedają bilety na rejsy z Wrocławia do Warszawy i Gdańska oraz z Krakowa do Gdańska. Łódź na takie loty na razie nie może liczyć, bo... jest za dobrze położona i z centrum łatwo wszędzie dojechać.
Straż graniczna lotniska w Pyrzowicach zatrzymała pasażera, który w wydychanym powietrzu miał ponad 3 promile alkoholu.
Mężczyzna leciał do pracy do Irlandii. Przy stanowisku odprawy zachowywał sie agresywnie i nie chciał poddać się kontroli.
Pracownicy lotniska uniemożliwili mu wejście na pokład samolotu - po zatrzymaniu odwieziono go na izbę wytrzeźwień.