Problemy z bagażem w podróży lotniczej
W bagażu jednego z naszych czytelników wyjeżdżającego do pracy w Irlandii była głównie żywność. Zapasy na kilka tygodni. - Życie jest tam bardzo drogie, wszyscy znajomi wieźli ze sobą właśnie żywność - tłumaczy jego żona. - Po przylocie do Dublina okazało się, że część bagaży, w tym mojego męża, została w kraju. Dzwoniłam na lotnisko do Krakowa i do biura przewoźnika w Warszawie. Dowiedziałam się, że bagaże zostaną przywiezione najbliższym lotem, za trzy dni - mówi czytelniczka. Przewoźnik dotrzymał słowa. Na trzeci dzień firma kurierska rozwoziła pasażerom bagaże do domów. Mężczyzna był akurat w pracy. Przesyłkę - kilka paczek papierosów - odebrał współlokator. - Kurier stwierdził, że tylko tyle zostało z bagażu, bo wszystko śmierdziało i było czymś zalane. Wyrzucili więc resztę bagażu, łącznie z torbą za kilkaset złotych - mówi zszokowana bielszczanka. Eryk Kłopotowski, rzecznik oddziału SkyEurope Airlines w Polsce (z usług tego przewoźnika korzystał nasz czytelnik) potwierdza, że część bagaży nie dotarła do Dublina wraz z pasażerami. - Głównym powodem tej sytuacji jest dość krótki pas startowy w Krakowie, uniemożliwiający start obciążonej maszyny - tłumaczy. Dodaje, że pasażerowie, którzy czują się poszkodowani, mogą złożyć reklamację. Wszyscy podróżni mogą liczyć na ewentualną rekompensatę wynikającą ściśle z warunków przewozu.
W Urzędzie Lotnictwa Cywilnego poinformowano „Kronikę Beskidzką” że jeśli nastąpi zniszczenie, uszkodzenie, opóźnienie lub utrata bagażu podczas lotu liniami lotniczymi z kraju Unii Europejskiej do jakiegokolwiek portu lotniczego na świecie, pasażer ma prawo wystąpić do przewoźnika o odszkodowanie w wysokości do 1000 SDR (międzynarodowa jednostka walutowa; 1 SDR to równowartość około 4,57 zł).- Pasażer musi jak najszybciej złożyć pisemną reklamację do przewoźnika. W przypadku uszkodzenia bagażu odprawionego - w ciągu siedmiu dni, a w przypadku opóźnienia jego dostarczenia - w ciągu 21 dni. Termin liczy się od dnia, w którym bagaż został przekazany do dyspozycji pasażera - mówi Katarzyna Krasnodębska z biura prasowego Urzędu Lotnictwa Cywilnego.
Jeżeli przewoźnik uchyla się od odpowiedzialności za poniesione przez pasażera szkody, pasażer może dochodzić swoich roszczeń na drodze sądowej. Postępowanie musi zostać wniesione w ciągu dwóch lat od daty przylotu samolotu lub od dnia, w którym samolot miał przylecieć. Prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego rozpatruje skargi pasażerów jedynie w przypadkach odmowy przyjęcia na pokład samolotu, anulowania rejsu oraz znacznego opóźnienia rejsu. Skargę do ULC należy składać po wyczerpaniu procedury reklamacyjnej u przewoźnika. W liniach lotniczych zwracają uwagę, że - zgodnie z zapisami o warunkach przewozu - niektóre przedmioty, na przykład wartościowe lub łatwo psujące się, pasażer powinien przewozić jako bagaż podręczny, ze sobą. Przewoźnik wyłącza swoją odpowiedzialność za szkody dotyczące takich przedmiotów. Bagaż rejestrowany (nie podręczny), nie musi bowiem zostać przewieziony tym samym lotem, którym leci pasażer. Linie zastrzegają sobie, że mogą go wysłać innym, najbliższym lotem. - Żywność jest towarem łatwo psującym się - mówi Eryk Kłopotowski dodając, że niektóre kraje zakazują wwozu żywności ze względu na przepisy sanitarne. Ponadto wszystkie linie lotnicze ponoszą odpowiedzialność za zniszczony lub zgubiony bagaż jedynie do pewnej kwoty, liczonej na kilogram bagażu. Stąd zapis o tym, że nie należy przewozić w odprawionym bagażu cennych przedmiotów. Żona pechowego czytelnika radzi więc osobom wybierającym się w zagraniczną podróż, by przed wyjazdem zapoznali się z ogólnymi warunkami przewozu i procedurą reklamacyjną. A na miejscu bariera językowa może być nie do pokonania. Problemy mają nawet osoby znające dość dobrze język, które posługują się nim bez problemów w codziennym życiu. Po przylocie, na lotnisku, mąż podpisywał jakieś formularze związane z utratą bagażu. Nie zwrócił na nie większej uwagi, bo nie spodziewał się, że z dwudziestokilogramowego bagażu zostanie mu tylko kilka paczek papierosów i będzie musiał składać reklamację. Współlokator, który odbierał od kuriera papierosy też nie wie, czy w dokumentach było wyszczególnione co odbiera - bagaż czy papierosy. Zaznacza, że nie podejrzewa przewoźnika ani firmy kurierskiej o jakieś nieścisłości co do stanu dostarczonego bagażu. - Prawda jest taka, że na miejscu mąż nic nie załatwił i niczego się nie dowiedział z powodu bariery językowej. Gdyby procedury obowiązujące przy reklamacji bagażu znał przed odlotem, załatwiłby sprawę od ręki - mówi żona naszego czytelnika.
źródło – Kronika Beskidzka
powrót |