Linie Air Berlin wreszcie na giełdzie
Z problemami, ale doleciały na giełdę niemieckie tanie linie lotnicze Air Berlin. Debiut wypadł niezbyt udanie. Sprzedając akcje w trakcie sesji, inwestorzy mogli zarobić ponad 6 proc. Jednak na koniec dnia papiery straciły blisko 6 proc.
Air Berlin to trzeci co do wielkości tani przewoźnik w Europie, po irlandzkim Ryanair i brytyjskim easyJet. W zeszłym roku przewiózł 13,5 mln pasażerów - w Niemczech przegrał tylko z Lufthansa. Firma szukała na giełdzie kapitału na rozwój - zamierza rozbudować flotę o kilkadziesiąt nowych Airbusów i rozszerzyć siatkę połączeń. W pierwotnych planach była mowa o sprzedaży akcji za ponad 800 mln euro. Byłby to drugi co do wielkości w tym roku debiut na niemieckiej giełdzie, po chemicznej spółce Wacker Chemie. Na akcje nie było jednak chętnych. Rynek zmusił nas do zastanowienia się nad ceną emisyjną, głównie ze względu na wydarzenia na rynku ropy - wyjaśniał wczoraj Joachim Hunold, szef Air Berlin. - Ale nigdy nie pomyślałem o rezygnacji ze sprzedaży akcji - podkreślił.
Termin debiutu przesunięto o kilka dni, zmniejszono liczbę oferowanych papierów oraz proponowaną cenę. Papiery sprzedano po 12 euro, choć pierwotnie widełki sięgały 17,5 euro. Ostatecznie firma zebrała z rynku 443,5 mln euro. Na inwestycje oraz spłatę długów zostanie z tego 234,8 mln euro. Zdaniem Hunolda, mimo że suma jest mniejsza od zakładanej, plany dotyczące ekspansji nie są zagrożone. - Dodamy nowe trasy do Skandynawii i Europy Wschodniej - zapowiada prezes lotniczej spółki. Swego czasu Air Berlin obsługiwał Warszawę, teraz w naszym regionie lata tylko do Budapesztu. W wolnym obrocie znalazło się ok. 70 proc. akcji Air Berlin. W wyniku emisji nowych akcji udział prezesa Hunolda spadł do 3,4 proc., w porównaniu z 25 proc. wcześniej.
źródło - Parkiet
powrót |