Direct Fly: Spokojnie, to tylko awaria
Nowe polskie linie lotnicze Direct Fly uruchomiły na razie połowę z zapowiadanych z Gdańska połączeń. Powodem nie są problemy finansowe, a awaria jednego z dwóch należących do firmy samolotów. Direct Fly utworzyła zajmująca się dotychczas rynkiem cargo firma Sky Express, która pod nową nazwą od 12 kwietnia chciała latać między największymi polskimi miastami i dodatkowo do Berlina i Kopenhagi. Na razie zamierzenia udało się spełnić w połowie.
Tydzień temu w Łodzi przed rozpoczęciem inauguracyjnego lotu doszło do awarii silnika w należącym do nowej linii Sabie 340A. To oznaczało wyłączenie maszyny z użycia na dłuższy okres, a miała ona latać także z Gdańska. - Z powodu awarii jednego z samolotów zawiesiliśmy do końca tego tygodnia obsługiwaną przez niego siatkę połączeń - mówi Sebastian Ślepak, rzecznik Direct Fly. Chodzi m.in. o połączenia z Gdańska do Berlina i Warszawy. - Oczywiście zaproponowaliśmy naszym pasażerom zwrot pieniędzy bądź darmowe przebukowanie biletów. Awaria to fatalny zbieg okoliczności. Od maja coś takiego nie będzie już miało prawa się wydarzyć, gdyż będziemy mieli do naszej dyspozycji samolot zapasowy, właśnie na wypadek takich przykrych niespodzianek.
Na pozostałych trasach obsługiwanych przez Direct Fly, w tym z Gdańska do Wrocławia i Krakowa, drugi samolot przewoźnika lata zgodnie z rozkładem. Dotychczas na trasach krajowych latał jedynie należący do LOT-u Eurolot (tylko do Warszawy). Direct Fly nie jest jednak zupełnym nowicjuszem - część jego kadry to byli pracownicy Air Polonii, taniej linii lotniczej, która zawiesiła działalność w grudniu 2004 r. Direct Fly zapewnia, że jest przygotowana na długą walkę o pasażera. - Zdajemy sobie doskonale sprawę, że pewne kierunki musimy dopiero wypromować, a to trochę potrwa - mówi Ślepak.
źródło – Gazeta Wyborcza
powrót |