Na Lublinku pęknie milion
Już za dwa lata łódzkie lotnisko zacznie zarabiać. Wtedy też może odprawiać nawet milion pasażerów rocznie. Radni sejmiku wojewódzkiego z komisji gospodarki oraz wicemarszałek Krzysztof Makowski zwiedzali wczoraj łódzkie lotnisko. A z władzami portu rozmawiali o jego sukcesach i problemach. - Rozwijamy się najdynamiczniej w Polsce - mówi Leszek Krawczyk, prezes portu. I dodaje z dumą, że wczoraj znów do Londynu i Nottingham poleciały pełne samoloty. A sam tani przewoźnik Ryanair przewiózł z i do Łodzi przez cztery miesiące lotów aż 35 tys. ludzi. - Na razie lotnisko przynosi straty. Ale już w przyszłym roku wyjdzie na zero, a od 2008 r. powinno zacząć zarabiać - przewiduje prezes Krawczyk.
Większe zyski miałoby z przewoźników tradycyjnych. Oni płacą więcej za postój samolotów. - Ale łodzianie oczekują tanich linii i dlatego nam na takich głównie zależy - mówi Leszek Krawczyk. W przyszłym roku planuje rozpocząć budowę nowego docelowego terminalu, który będzie mógł obsłużyć milion pasażerów rocznie. Bo taki wynik lotnisko może osiągnąć już za dwa lata. Na razie zaczyna się rozbudowa istniejącej sali odpraw. Jej szklana ściana zostanie przesunięta w kierunku pasa startowego. Powierzchnia się podwoi. Otwarty zostanie też sklep wolnocłowy (jak powiedział prezes, „jest takie zapotrzebowanie”) oraz ekskluzywne pomieszczenia dla biznesmenów.
- W tym roku musimy też wybudować strażnicę - tłumaczył radnym prezes. Już tej zimy był duży problem z wozami strażackimi. Zatankowana w nich woda (aż 16 ton, taki jest wymóg) zamarzała. Pomógł ocieplony hangar, ale nie rozwiązał problemu. Radni interesowali się też nowymi miejscami pracy. Dzięki połączeniom, tylko na lotnisku, zatrudnionych zostało ostatnio ok.120 osób. - To głównie młodzi ludzie, dla których często jest to pierwsza praca - wyjaśnił prezes Krawczyk. Średnia płaca wynosi 1700 zł brutto.
Województwo stało się współwłaścicielem lotniska w ubiegłym roku. Wykupiło już udziały za 4,5 mln zł. Radni sejmiku z zainteresowaniem słuchali o lotnisku. To cieszy. Budują też słowa radnego Włodzimierza Fisiaka, który apelował o jeszcze większe zaangażowanie w lotnisko. Można powiedzieć, że w województwie wszyscy mówią jednym głosem. Martwią dwie rzeczy - obie mają korzenie w Warszawie. Pierwsza to 25 mln zł na lotnisko w budżecie państwa. Są one zapisane w innym miejscu niż pieniądze dla pozostałych lotnisk i nie bardzo wiadomo, jak je Łodzi przekazać. Druga sprawa to powstała w Ministerstwie Transportu i Budownictwa lista portów, które będą mogły się ubiegać o pieniądze z Unii Europejskiej. Łodzi wśród nich nie ma! Koło nosa mogą nam przejść dziesiątki milionów złotych. Ale skoro władze Łodzi i województwa oraz parlamentarzyści są w sprawie lotniska tak zjednoczeni, to liczymy, że powalczą w Warszawie. Skutecznie.
źródło – Gazeta Wyborcza
powrót |